Zaproszenie i Informacje na Rekolekcje - Maj 2021 r.

 

Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich parafian do wspólnego przeżycia Rekolekcji o św. Józefie, w dniach od 09. do 12 maja.

Spotkania rekolekcyjne będą tylko w godz. od 17.30 do ok. 20.00.

Tematem głównym będzie osoba św. Józefa. Plan Rekolekcji:

  1. Niedziela 09 maja 2021 r.:
    • Msze św. z nauką rekolekcyjną dla dorosłych będą o godz.: 07.30, 09.30 i 12.30.
    • Msza św. z nauką dla dzieci z Rodzicami o godz. 11.00.
    • Prowadzi: O. Izydor Wróbel, franciszkanin.
    • Temat: Wprowadzenie w życie i postać św. Józefa.
  2. Poniedziałek 10 maja:
    • o godz. 17.30 Msza św. z nauką rekolekcyjną (szczególnie dla starszych i seniorów).
    • ok. godz. 18.30 wspólne nabożeństwo majowe dla wszystkich wiernych ze Słowem o M. B.
    • o godz. 19.00 Msza św. z nauką rekolekcyjną (zwłaszcza dla pracujących i młodzieży).
    • Prowadzi: ks. Rafał Stępniewski.
    • Temat: św. Józef - Opiekun Jezusa.
  3. Wtorek 11 maja:
    • o godz. 17.30 Msza św. z nauką rekolekcyjną ( szczególnie dla starszych i seniorów ).
    • ok. godz. 18.30 wspólne nabożeństwo majowe dla wszystkich wiernych ze Słowem o M. B.
    • o godz. 19.00 Msza św. z nauką rekolekcyjną ( zwłaszcza dla pracujących i młodzieży ).
    • Prowadzi: ks. Stanisław Kołakowski.
    • Temat: św. Józef - Opiekun Kościoła.
  4. Środa 12 maja:
    • o godz. 17.30 Msza św. z nauką rekolekcyjną (szczególnie dla starszych i seniorów).
    • ok. godz. 18.30 Nowenna do M. B. Nieust. Pomocy. z nabożeństwem majowym
    • ze Słowem o M. B.
    • o godz. 19.00 Msza św. z nauką rekolekcyjną (zwłaszcza dla pracujących i młodzieży).
    • Prowadzi: ks. Tomasz Smalcerz.
    • Temat: św. Józef - Opiekun Maryi.

Proszę wszystkich o modlitwę w intencji Rekolekcji, Prowadzących i za całą Parafię.

Wszystkim na ten czas: Szczęść Boże!

 

Pozdrowienia, Informacje i Prośba

Drodzy Parafianie, Goście i Przyjaciele Parafii,
Wszyscy odwiedzający naszą stronę!

Pragnę poinformować, że w środę 24 lutego br., rozpoczęliśmy prace związane z wykonaniem Fotowoltaiki dla naszego kościoła parafialnego. Po częściowym remoncie dachu, tzn. wymianie poszycia na Gont bitumiczny na powierzchni 2/3 całej powierzchni dachu kościoła, tzn. nad prezbiterium, główną i bocznymi Nawami oraz nowym orynnowaniu górnej części dachu, możemy teraz montować Instalację Fotowoltaiczną o całkowitej mocy: 9, 9 kW wraz z Rozłącznikiem p. poż. DC, w całkowitej kwocie 54 000,00 zł brutto.

W dalszej perspektywie chcemy zamontować nad drzwiami wejściowymi do kościoła, trzy urządzenia dwufunkcyjne - kurtyny powietrzne, które w zimie będą dogrzewały kościół, a w lecie schładzały gorące powietrze w kościele.

Wszystko wykonujemy ze środków własnych, nie ma mamy żadnego dofinansowania, nie uczestniczymy w żadnym Programie termomodernizacji, nie wspierają nas żadne Instytucje, możemy liczyć tylko na wsparcie, hojność i wspaniałomyślność naszych parafian, Przyjaciół i wszystkich, którzy są nam życzliwi i lubią kościół św. Brata Alberta.

Proszę zatem wszystkich, którzy mogą i chcą przyjść nam z pomocą finansową, nawet w najmniejszym stopniu, aby po raz kolejny zechcieli okazać nam życzliwość i wsparcie w Inwestycji, która po kilku latach się zwróci i długi czas będzie zasilała w energię elektryczną cały nasz kościół.

Za wszelką pomoc i wsparcie, z góry, w imieniu całej wspólnoty parafialnej bardzo bardzo dziękuję! Serdeczne, wielkie „Bóg zapłać!”.

Rachunek bankowy naszej Parafii: 56 1240 1330 1111 0010 4307 6344

 

 

Drodzy Parafianie.

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i tych, którzy odwiedzają naszą stronę.

W związku z poważną sytuacją epidemiologiczną w Polsce oraz utrudnieniami w uczestnictwie we Mszy św. i modlitwie w naszych kościołach parafialnych z powodu obostrzeń sanitarnych, postanowiliśmy uruchomić bezpośrednią transmisję Mszy św. i Nabożeństw z naszego kościoła parafialnego do Waszych domów.

Wszystkich, którzy z różnych powodów nie mogą być obecni w naszym kościele na Mszy św., Adoracji czy modlitwie , zapraszam do uczestnictwa w nich dzięki prowadzonej transmisji.

I tak: w Niedzielę transmisje Mszy św. będą o godz.: 09.30 i 12.30,

w Święta o godz.: 09.30 i 12.30, a w tygodniu o godz. 18.00.

Mam nadzieję, że będzie to dobre narzędzie, dzięki któremu będziemy mogli razem uczestniczyć w liturgii Mszy św. i modlitwie oraz podtrzymywać jedność i wspólnotę naszej parafii.

 

Transmisja będzie się odbywać w wyżej ustalonych godzinach pod adresem:
https://www.youtube.com/channel/UCvpLITHd8nJIXr31M0zB20w

 


 

Oświadczyny
(J 15, 9-17)

Różne składamy sobie wyznania. Niewątpliwie największe i najbardziej zmieniające nasze życie to wyznania miłości. Nieraz na takie wyznania daremnie czekamy i zabiegamy o nie całe życie, a w ich braku upatrujemy osobisty dramat. Wiemy, że nikogo do takich wyznań nie możemy zmusić, a tym bardziej do konsekwentnie idącej za nimi życiowej postawy. Wyznanie miłości jest najpiękniejszym aktem wolnej osoby, gotowej na wszystkie płynące z tego konsekwencje. Owe, uroczyście nazywane – oświadczyny, są deklaracją dania swojego życia drugiej osobie i gotowością na przyjęcie jej życia. Dwoje stają się jednym, a miłość sprawia, że są jeszcze wolniejsi.

Jest pewien osobliwy paradoks. Dla wielu z nas wyznanie miłości, złożone przez drugiego człowieka, ma zdecydowanie większe znaczenie, niż wyznanie miłości, jakie składa nam Bóg. Te Jego oświadczyny, traktujemy często tylko jako pobożne hasła, które nie wywołują głębszego oddźwięku w naszych sercach, umysłach i działaniu. Dlaczego tak jest?

To Bóg pierwszy wyznaje człowiekowi swoją miłość i to nie tylko przez akt stworzenia, ale również przez swoją obecność. Księga Rodzaju w metaforycznym obrazie ukazuje Boga, który przechadza się po rajskim ogrodzie, otwarty na towarzystwo człowieka (por. Rdz 3,8). Te przechadzki z Bogiem zakończył grzech człowieka, który zaczął się bardziej bać, niż kochać.

Miłość Boga jest jednak większa niż ludzki grzech. Jakże wymowne są słowa Jezusa: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.

Ojciec Niebieski tak bardzo nas pokochał, że nie zawahał się dać nam swojego Syna, gotowego oddać za nas swoje życie. To wyznanie miłości Boga do człowieka zdecydowanie przewyższa miłość okazaną nam w akcie stworzenia. Przyjęcie tej miłości jest daniem Bogu całego swojego życia. Bóg przyjmuje człowieka, a człowiek Boga. Każda ze stron w tym cudownym zjednoczeniu zachowuje swoją tożsamość i wolność.

Każde oświadczyny przekładają się na prozę życia, która dzień po dniu weryfikuje ich autentyczność. Codzienna wierność deklaracji miłości nieustannie pogłębia ją. Tak jest zarówno z miłością do Boga, jak i do drugiej osoby. Przedziwnie, ale te miłości mają wspólny mianownik.

W najbardziej nieludzkich warunkach, będących zaprzeczeniem miłości Boga i człowieka powstał jeden z najpiękniejszych tekstów o miłości. Jego autorem jest Wiktor Frankl, Żyd, znakomity psychiatra, więzień obozu Auschwitz. Pozwalam sobie zacytować fragment jego książki "Człowiek w poszukiwaniu sensu":

W ciemnościach potykaliśmy się o wielkie kamienie i z trudem pokonywaliśmy rozległe kałuże na jedynej drodze wiodącej z obozu. Eskortujący nas strażnicy cały czas pokrzykiwali i popędzali nas kolbami swoich karabinów. Ci, którzy mieli szczególnie obolałe stopy, wspierali się na ramionach swoich towarzyszy. Z rzadka tylko padało jakieś słowo; lodowaty wiatr nie zachęcał do prowadzenia rozmów. W pewnym momencie mój najbliższy sąsiad wyszeptał, kryjąc twarz za postawionym kołnierzem: "Gdyby nasze żony mogły nas teraz zobaczyć! Mam nadzieję, że spotkał je lepszy los w innym obozie i nie wiedzą, jak jesteśmy traktowani".

Jego słowa sprawiły, że pomyślałem o swojej żonie. I gdy tak pokonywaliśmy kolejne kilometry - potykając się, ślizgając po zmarzniętej ziemi, podtrzymując się nawzajem i ciągnąc jeden drugiego naprzód - nic więcej nie zostało powiedziane, lecz obaj wiedzieliśmy, że ten drugi rozmyśla o swojej żonie. Co pewien czas zerkałem w niebo, gdzie wolno gasły gwiazdy, a różowe światło poranka rozlewało się coraz szerzej za wałem ciemnych, spiętrzonych chmur. Przed oczyma jednak wciąż widziałem twarz swojej żony, której obraz był w mojej wyobraźni boleśnie wyraźny. Słyszałem, jak mi odpowiada, widziałem jej uśmiech, jej szczere, dodające otuchy spojrzenie. Wyimaginowane czy nie, w moich oczach to jej spojrzenie miało wówczas w sobie więcej blasku niż promienie właśnie wschodzącego słońca.

Nagle poraziła mnie pewna myśl: po raz pierwszy w życiu objawiła mi się prawda po tylekroć wplatana w pieśni przez poetów i ogłaszana najwyższą mądrością przez filozofów, a mianowicie, że miłość jest najwyższym i najszlachetniejszym celem, do jakiego może dążyć człowiek. Pojąłem wówczas sens największej tajemnicy, której rąbka uchylają przed nami dzieła największych poetów, myślicieli i duchownych: droga do zbawienia człowieka wiedzie poprzez miłość i sama jest miłością. Zrozumiałem, że nawet ktoś, komu wszystko na tym świecie odebrano, wciąż może zaznać prawdziwego szczęścia, choćby nawet przez krótką chwilę, za sprawą kontemplacji tego, co najbardziej ukochał. W sytuacji całkowitej samotności, gdy nie sposób wyrazić samego siebie poprzez pozytywne działanie, gdy jedynym i największym osiągnięciem jest godne i szlachetne znoszenie własnego cierpienia, nawet w takiej sytuacji można doświadczyć spełnienia, kontemplując z uczuciem noszony w sercu obraz najdroższej nam osoby. Po raz pierwszy w życiu byłem w stanie w pełni pojąć znaczenie zdania: "Aniołowie zatracają się w nieustannej kontemplacji nieskończonej chwały". Nagle idący przede mną człowiek potknął się, a ci, którzy za nim podążali, automatycznie na niego wpadli. Natychmiast zjawił się strażnik i na nieszczęśników posypały się uderzenia bata. Wydarzenie to wyrwało mnie na kilka minut z moich marzeń na jawie. Wkrótce jednak moja dusza odnalazła drogę powrotną do innego świata, zostawiając za sobą tragiczną egzystencję więźnia, ja zaś podjąłem przerwaną rozmowę z moją ukochaną. Zadawałem pytania, na które odpowiadała; potem zaś ona pytała, a ja odpowiadałem. "Stać!". Głośny ten okrzyk oznaczał, że przybyliśmy na miejsce. Zaraz też wszyscy rzuciliśmy się do ciemnego baraku w nadziei zdobycia jakiegoś przyzwoitego narzędzia. Każdy więzień dostawał do dyspozycji szpadel lub kilof. "Nie możecie szybciej, świnie?". Wkrótce potem zajęliśmy swoje wczorajsze miejsca w rowie. Zmrożona ziemia zgrzytała pod kilofami, aż leciały iskry. Mężczyźni milczeli, pracując w otępieniu. Tymczasem moje myśli krążyły wokół obrazu żony, który wciąż miałem przed oczyma. W pewnej chwili przyszło mi coś do głowy: przecież nawet nie wiedziałem, czy ona nadal żyje. Wiedziałem jednak coś innego - coś, w co do tej pory głęboko wierzę: miłość nie ogranicza się do fizycznej powłoki ukochanej osoby. Prawdziwą głębię odnajduje się, dopiero wnikając w jej duchowe jestestwo, jej wewnętrzne "ja". Wówczas to, czy osoba ta jest przy nas obecna, czy nie, czy żyje, czy jest martwa, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie wiedziałem, czy moja żona żyje, i nie miałem szans tego sprawdzić (podczas całego okresu mojej niewoli nie było możliwości odbierania ani nadawania listów), lecz w tamtej chwili nie było to dla mnie istotne. Nie musiałem tego wiedzieć; nic nie mogło osłabić siły mojej miłości, zakłócić moich myśli ani zatrzeć w pamięci obrazu mojej ukochanej. Wydaje mi się, że nawet gdybym wówczas wiedział, iż moja żona zginęła, to i tak - niewzruszony tą wiadomością - oddawałbym się kontemplowaniu jej wizerunku, a moja duchowa rozmowa z nią byłaby równie żywa i satysfakcjonująca. "Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu (...) bo jak śmierć potężna jest miłość".

(Żonę Wiktora Frankla, Tilly, przeniesiono do obozu Bergen-Belsen, gdzie umarła (1944) w wieku 24 lat).

Może te głębokie refleksje w tych dramatycznych okolicznościach pozwolą nam odczytać oświadczyny Boga i nasze ludzkie relacje nieco inaczej i póki jeszcze czas dokonać właściwej korekty życia.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - 6. Niedziela Wielkanocna - 09.05.2021 r.
Więcej…
 
Intencje mszalne od 09 do 16 maja 2021 r.
Więcej…
 
Czy to już koniec Solidarności?

Czy to już koniec Solidarności?
(J 15, 1-8)

V Niedziela Wielkanocy w roku 2021 zapewne nie przypadkowo znalazła się między 1 a 3 maja. Nasze pierwsze skojarzenie, kiedy słyszymy 1 maja – to Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy obchodzony w wielu krajach od 1 maja 1890 r., jako upamiętnienie wydarzeń w Chicago w 1886 r. Starsze pokolenie wspomina uroczyste pochody, trybuny pełne działaczy jedynie słusznej ideologii i przewodnią ideę, którą kończył się napisany przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa „Manifest Komunistyczny” z lutego 1848 r. Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!

Niezmiernie trzeźwym głosem w społecznych napięciach XIX i XX w., był głos Kościoła Katolickiego, który szczególnie mocno wybrzmiał w encyklice „Rerum novarum”, pap. Leona XIII z 15 maja 1891 r. Podkreślając wagą problemu, Biskup Rzymu poddał wnikliwej krytyce zarówno socjalizm wypływający z liberalizmu, jak i zaborczy imperializm gospodarczy. Sprawujący władzę w państwie są zobowiązani do zadbania o ochronę podstawowych praw ludzi pracy. Kościół zaś przez powrót do ewangelicznych zasad życia winien szczególnie intensywnie troszczyć się o odnowę moralną. Gdyby ten głos Leona XIII był z większą powagą przyjęty przez duchowieństwo i wiernych, i gdyby świat uznał jego głęboką mądrość, może historia uniknęłaby krwawych rewolucji i wojen. W ten głos Kościoła wpisuje się ustanowienie przez Piusa XII w 1955 r. dnia 1 maja jako wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika i powierzenie jego wstawiennictwu społecznych i gospodarczych napięć, które ciągle na nowy sposób, w nowych odsłonach targają ludzką rzeczywistością.

Dla wielu Polaków przygotowujących się w zawirusowanym czasie i w zawirusowanym myśleniu do narodowego święta, do Uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, jej przesłanie duchowe ma już niewielkie znaczenie. Ważniejszy jest wolny czas i możliwość na miarę ograniczeń, jakiegoś wyjazdu. Słowa, które Królowa, wskazując na Jezusa, kieruje do nas, a które są jedynym dla nas ratunkiem: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2,5), są już prawie niesłyszalne. Tymczasem chcąc ratować naszą Ojczyznę, chcąc zachować właściwą równowagę społeczną, chcąc życie swoje spełnić, zachowanie tego polecenia Matki Chrystusa i naszej Matki, jest fundamentalne.

Dlaczego?

Wierząc w bóstwo Jezusa Chrystusa, tak jak wierzyła Maryja, oraz wypełniając Jego polecenia, tak jak je słyszymy w naszych sumieniach, znakomicie współpracujemy z Bogiem w dziele stwarzania. Do takiej współpracy, opartej na miłości Boga i bliźniego, jesteśmy stworzeni. Uwolnieni przez Jezusa od grzechu możemy podjąć pracę z przyjemnością i ze skutecznością przekraczającą nasz ludzki wkład.

Znakomicie oddaje to dzisiejsza Ewangelia. Jezus Chrystus, Syn Boży, przypomina nam, że z miłości do nas podzielił nasz ludzki los, przyjmując na siebie prawdziwe człowieczeństwo. Trafnie określił to Sługa Boży bp. Jan Pietraszko, mówiąc o tym, że w Chrystusie w niepojęty dla umysłu człowieka sposób doszło do „zrośnięcia się Boga z człowiekiem w jedną całość, w jeden żywy, owocujący organizm”. Wsłuchując się w przypowieść Jezusa o winnym krzewie, natychmiast staje przed każdym z nas pytanie: jestem żywą cząstką tego Bosko-ludzkiego organizmu, albo już umarłą?

Stawiamy sobie, my Polacy, w tym całym kontekście społeczno-gospodarczo-politycznym pytanie: co zrobiliśmy z Solidarnością, ruchem, który był fantastyczną aplikacją Ewangelii w życie codzienne, jakże podzielonego społeczeństwa. Rewolucją, która nie była skierowana przeciwko nikomu, której hasłem było – Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12,21). Rewolucją, która była szansą niespotykanej w dziejach narodowej odnowy i przywrócenia kultury pracy. I znów stawiamy sobie pytanie – czy żyjemy tą ideą tak, jak żył nią św. Jan Paweł II, jak żył nią bł. ks. Jerzy Popiełuszko i wielu im podobnych, czy też idea rozminęła się z życiem? Przykładów takiej politowania godnej postawy mamy aż nadto, a może stać nas na to, aby poskładać się na nowo. Z Bogiem nie ma rzeczy niemożliwych!

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - 5. Niedziela Wielkanocna - 02.05.2021 r.
Więcej…
 
Intencje mszalne od 02 do 09 maja 2021 r.
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 21

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś47
mod_vvisit_counterWczoraj352
mod_vvisit_counterW tym tygodniu1438
mod_vvisit_counterW tym miesiącu4505
mod_vvisit_counterWszystkich881591

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet