Informacje duszpasterskie na Wakacje 2020 roku.

  1. Czas wakacyjny w życiu naszej Parafii, rozpocznie się w Niedzielę 28 czerwca! Wtedy po raz pierwszy, Msze św. będą wg. nowego porządku, tzn. o godz. : 07.30, 09.30 i ostatnia o godz. 11.00.!
  2. Do Niedzieli 30 sierpnia, nie będzie Mszy św. o godz. 12.30.!
  3. W tygodniu, od 30 czerwca, Msze św. będą : we wtorki i czwartki o godz. 07.00. rano! W pozostałe dni tygodnia o godz. 18.00.!
  4. Nabożeństwa fatimskie: 13 lipca - poniedziałek i 13 sierpnia - czwartek,o godz. 18.30.!
  5. W święta, np. Wniebowzięcie, Msze św. będą o godz. : 07.30, 09.30 i 11.00.!
  6. I-sze Piątki : 3 lipca i 7 sierpnia, będą od godz. 17.00. Spowiedź, Nabożeństwo i Msza św.
  7. W lipcu i sierpniu, nie będzie Odwiedzin Chorych. Zawsze kapłan jest do dyspozycji na Wezwanie do chorego!
  8. I-sze soboty : 4 lipca i 1 sierpnia, bedą od godz. 17.00. Nabożeństwo, Różaniec św. i Msza św.
  9. W środy będzie Nowenna do M. B., o godz. 17.30. W piątki "Koronka" do Miłosierdzia Bożego, również o godz. 17.30. W pozostałe dni tygodnia, przed Mszą św. będzie czas na modlitwę i adorację indywidualną w ciszy!

 

Czy taka firma to utopia?

(Mt 20, 1-16 a)

Wielu, i to zarówno pracodawców, jak i pracobiorców czytając przypowieść Chrystusa o pracownikach winnicy, zatrudnianych przez właściciela o różnych porach dnia, i jednakowo wynagrodzonych, wkłada ją do zbioru pobożnych bajek, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego. Nieco bardziej pobożni, koncentrują się na jej przenośnym znaczeniu, widząc obraz niepojętej dla człowieka sprawiedliwości Boga.

Powstają zatem pytania: - czy Chrystusowa przypowieść o pracownikach w winnicy, ma tylko i wyłącznie teologiczne znaczenie? - Czy istnieje możliwość bezpośredniego przełożenia jej na życie?

Aby lepiej przesłanie Chrystusowe, wejdźmy w świat ówczesnych pojęć. Było zwyczajem, że szukający pracy gromadzili się w miasteczku na określonym placyku, który pełnił funkcję swoistego rodzaju urzędu pracy. Ewangeliczny właściciel winnicy przychodził tu o różnych godzinach dnia. Mamy wymieniony wczesny ranek, godzinę trzecią, szóstą, dziewiątą i jedenastą. Warto wiedzieć, że przy braku zegarków, dzielono przedział czasu między wschodem a zachodem słońca na 12 odcinków, czyli godziny. Noc zaś na 4 odcinki, zwane strażami. Gospodarz winnicy tylko z robotnikami zatrudnionymi wczesnym rankiem umówił się o denara za cały dzień pracy, co było uczciwym wynagrodzeniem. Zatrudnieni w późniejszych porach usłyszeli: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam.

Problem pojawił się w momencie wynagrodzenia robotników za wykonaną pracę. Właściciel kazał rządcy zwołać w tym celu robotników i wypłacić wszystkim równo po denarze, począwszy od tych, którzy zaledwie godzinę pracowali. Na pewno wielu, patrząc z ludzkiego punktu widzenia, doskonale rozumie nadzieje, jakie powstały i rozgoryczenie w umysłach tych, którzy pracowali cały dzień. Ta transparentna postawa gospodarza sprawiła, że dyskusja na temat wynagrodzenia mogła odbyć się zaraz, a powstające wątpliwości można było wyjaśnić natychmiast. Tajne wynagrodzenie i tak by wyszło na jaw, a ilość dowolnych interpretacji byłaby nie do ogarnięcia.

Właściciel winnicy okazał miłosierdzie, które nie było kaprysem. Kiedy zatrudniał ostatnich, wprost zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? W odpowiedzi usłyszał: Bo nas nikt nie najął. Widział ich gotowość do pracy i determinacje, zapewne i potrzebę, w jakiej byli, skoro nawet godzina pracy była dla nich ratunkiem. Pierwszym krzywdy nie uczynił, albowiem o denara byli umówieni.

Istota problemu jeszcze tkwi głębiej. Dotknął ją gospodarz winnicy, zwracając się do jednego z tych rozgoryczonych: Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Chodzi o spojrzenie - „złym okiem”. Tak patrzą ci, którzy pracy nie kochają, którzy nie kochają winnicy i swego pracodawcy. Nastawieni na zysk, akcentujący swój wysiłek, łatwo wpadają w śmiertelną pułapkę porównywania się z innymi i tracą obiektywne spojrzenie.

Jestem robotnikiem w winnicy Pańskiej, w Kościele. Pragnę kochać Kościół i jego gospodarza Chrystusa. Pragnę, aby ta miłość uchroniła mnie od „złego oka”, zazdrości, poczucia krzywdy i osądzania. Jednocześnie stawiam sobie pytanie, a może i wyzwanie: - czy jest możliwe budowanie takich winnic, takich firm, jak ta ewangeliczna, w których praca byłaby odbiciem nieba na ziemi, królestwem Bożym? Czy są tacy pracodawcy tak mocno zakorzenieni w Bogu, aby mieć odwagę odpowiedzialnego służenia pracownikom?

Warto na zakończenie zwrócić uwagę na fakt, że ewangeliczny właściciel winnicy, przy takiej postawie odpowiedzialnego miłosierdzia, nie miał finansowych problemów.

Ks. Lucjan Bielas

 

Ta suma może zaszokować
(Mt 18, 21-35)

Nie wiemy, kto i w jaki sposób zalazł św. Piotrowi za skórę, skoro postawił Chrystusowi takie pytanie: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy? Odpowiedź Chrystusa była szokująca: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Czyli – zawsze! Dla Żyda ukształtowanego na prawie odwetu, w którym zasada kodeksu Hammurabiego: „oko za oko; ząb za ząb”, była i jest ciągle żywa, żądanie Chrystusa jest bardzo trudne, niemal niewykonalne. Świadomy tego, Boski Nauczyciel, przeniósł całą sprawę na zupełnie inny, ale na najbardziej właściwy poziom, czyli na poziom relacji człowiek – Bóg. Posłużył się znakomitą przypowieścią o dłużnikach. Przed króla przyprowadzono dłużnika, który był mu winien 10 tys. talentów. Mamy tu do czynienia z grecką jednostką wagi, która za czasów Chrystusa opiewała na ok. 34 kg złota, lub srebra. Możemy więc mówić o sporej kwocie ok. 700 000 000 zł. Oczywiście są to daleko szacunkowe dane, ale przybliżają wagę problemu.

Kiedy zrujnowany sługa, błagał o litość, król cały dług mu darował. Kompletnie nie wyciągając wniosków z tego aktu łaski, sługa, kiedy zobaczył współsługę, który winien mu był 100 denarów, co w porównaniu z poprzednią kwotą stanowiło przysłowiowe grosze, bezlitośnie domagał się zwrotu, a gdy ten nie mógł spełnić żądania, wtrącił go do więzienia.

Można powiedzieć, że z punktu widzenia litery prawa, wszystko było w porządku. I choć żadne prawo nie zostało naruszone, dla współsług była to oczywista niesprawiedliwość. Nie pozostali bierni i widząc bezsens upominania wprost, odnieśli się do samego króla. Władca wobec nielitościwego sługi postąpił z taką samą surowością, jaką on okazał współsłudze. Darowiznę wycofał, a jego wydał katom, dopóki wszystkiego nie odda. Kluczowe są słowa Pana Jezusa, kończące przypowieść: Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. Wielkość naszych przewinień wobec Ojca Niebieskiego jest ogromna, zważywszy, że sprzeciwiamy się Osobie o nieskończonej godności, nieskończenie nas kochającej. Astronomiczna kwota 10 tys. talentów znakomicie ilustruje wielkość winy, której naprawienie przekracza możliwości człowieka. Krew Jezusa Chrystusa, prawdziwego Człowieka o nieskończonej godności prawdziwego Boga, jest zapłatą i to nadobfitą za wszystkie ludzkie grzechy. Warunek jest jeden, który mniej lub bardziej świadomie powtarzamy, wypowiadając słowa modlitwy Ojcze Nasz: Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Nie odpuszczając bliźniemu, żyjemy spętani żądzą odwetu, a co najważniejsze, sami blokujemy własne zbawienie. Jest to największa głupota, jaką możemy sobie zafundować w imię źle pojętej ludzkiej sprawiedliwości. Zrozumiał to Piotr, kiedy po zaparciu się Jezusa, zapłakał, a potem patrzył na Jego śmierć na krzyżu.

Dziś, kolejny raz stawiam sobie pytanie ja, tyle razy o tej prawdzie mówiący: - czy ją tak naprawdę do końca rozumiem? - Czy przebaczenie bliźniemu jest moim nawykiem? 77 jest jasnym warunkiem.

Ks. Lucjan Bielas

 

Towarzysz

(Mt 16, 21-27)

Można sobie wyobrazić zdumienie i niedowierzanie, jakie powstało w sercach i umysłach uczniów Jezusa, kiedy usłyszeli od Niego: że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. O tym, jak dalece wszystko stanęło im na głowie, najlepiej świadczą słowa Piotra, który w swej spontaniczności wziął Mistrza na bok i z wyrzutem stwierdził: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie.

Z wielką ostrością uzewnętrznił się konflikt między tym, co było planem kochającego Boga Ojca, który jest gotów ratować człowieka, nawet za cenę wydania swojego Jednorodzonego Syna na śmierć, a planami Apostołów. Zwracając uwagę na ten konflikt, papież senior, Benedykt XVI zachęca do refleksji nad jego trwaniem w naszych relacjach z Panem Bogiem. Polega to na tym, że z Bogiem nawet się nie dyskutuje, tylko po prostu zostawia się Go na boku z całym Jego planem miłości.

Lecz On (Jezus) odwrócił się i rzekł do Piotra: "Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku". Trudno sobie wyobrazić ostrzejsze słowa w ustach Jezusa. Łatwo zaś sobie wyobrazić, jak bardzo musiały dotknąć Piotra. Są jednak pewne trudne prawdy, które trzeba powiedzieć, bo tak każe miłość, a nie da się tego uczynić, nie zadając drugiej osobie bólu. A sprawa dotyczy rzeczy najważniejszej. Można myśleć po Bożemu lub po ludzku. W całej Biblii jest nieustanne napięcie między tym, co Boskie, a tym, co ludzkie. To, co ludzkie podsuwa szatan i tu nie ma miejsca na Boga, na Miłość, jest zaś miejsce na korzyść.

Po „spionizowaniu” Piotra Jezus zwraca się do wszystkich, którzy chcą być Jego uczniami, zwraca się więc i do nas: Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie (dosł. wyprze siebie), niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (dosł. towarzyszy Mi). Krzyż to nic innego tylko logika Bożej miłości w ludzkich realiach tego świata. Cena takiej decyzji jest duża, niebezpieczeństwo utraty życia ogromne, lecz zysk w towarzystwie Jezusa, jeszcze większy: Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Dotyczy to życia ludzkiego ciała, z natury przemijającego, które w uczestniczeniu w zmartwychwstaniu Jezusa otrzymuje nową perspektywę. My już o tym wiemy, dla uczniów był to jeszcze „kosmos”.

Dalej Jezus sugeruje, gdzie znajdują się prawdziwe wartości człowieka: Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? W misji człowieka czynienia sobie ziemi poddaną, Jezus, jak zresztą sam daje temu przykład, domaga się stanowczo od swoich uczniów, fundamentalnego porządku. Nie możesz duszą zapłacić za bogactwo. Stawiając takie wymaganie, Mistrz wie, że uczniów wystawia w brutalnym i chciwym świecie na nie lada próbę. Na dodatek, na tym świecie uczniowie, podobnie jak Jezus, nie mają co liczyć na sprawiedliwość. Dlatego tak ważne jest Jego zapewnienie: Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Spuszczony po przysłowiowej brzytwie Piotr, nie pogniewał się na Jezusa. Wyciągnął wnioski i dalej był Jego wiernym towarzyszem. Niewątpliwie, dobrze na tym wyszedł. Wielu się gniewa na twarde słowa Jezusa i wykorzystuje je, jako argument do porzucenia Jego towarzystwa, aby ruszyć do własnych interesów. Niewątpliwie, źle na tym wyjdą.

Ks. Lucjan Bielas

 

Wolność w niewoli
(Mt 16, 13-20)

Świat nieustannie się zmienia. Dynamika tych przemian jest duża i praktycznie przez jednostkę nie do ogarnięcia. W tym szalonym tempie przemian, zadziwiające jest to, że choć nigdy nie było tak łatwego dostępu do wiedzy, to jej poziom w przeciętnych głowach wydaje się niższy. W zasadniczy sposób rzutuje to na samoświadomość człowieka. Biegając za dobrami tego świata, pragnąc jak najwięcej i jak najszybciej - mieć, traci świadomość swojego - być. Uwikłany w doczesności zapomniał o wieczności. Sam ze swej natury nie będąc wiecznym, zapomniał o Wiecznym, a na dodatek w swej pysze, chce jeszcze decydować o tym, co jest dobre, a co złe.

Jest to wszystko pozbawione logiki, ale obecne na wszystkich poziomach naszej ludzkiej społeczności. Doszło do dziejowego paradoksu - mieszkańcy ziemi nigdy nie dysponowali tak rozwiniętymi technologiami i nigdy nie byli tak niedorozwinięci. Nigdy w dziejach świata człowiek nie czuł się tak wolny i silny, a przecież nigdy nie był tak uzależniony i kontrolowany. Postrzegamy to zjawisko zarówno w skali globalnej, jak i w przestrzeni najbardziej prywatnej, w którą udało się wprowadzić kamery i mikrofony i to na nigdy do tej pory niespotykaną skalę. Doszło do tego, że nie opuszczamy naszych domów, aby nie zabierać ze sobą odpowiednich urządzeń w przekonaniu o naszej wolności i odpowiedzialności. W sieci zostawiamy niezatarty ślad naszej aktywności, jednocześnie dając klucz do manipulacji naszą wolnością, ponosząc wszystkie możliwe koszty. Systemy zarządzania ogromnymi bazami danych dają możliwości zdobywania niemal nieogarnionej ilości informacji i gigantycznych możliwości inwigilacji i sterowania człowiekiem przez człowieka. Wątpiącym w prawdziwość tego wywodu, wystarczy wskazać tak właśnie działający świat reklam. W tej walce o dominację Bóg jest dla wielu tylko przeszkodą. Jest przeszkodą zarówno dla tych, którzy próbują zająć Jego miejsce i rządzić światem, jak i dla tych zarządzanych, którym Jego obecność psuje komfort niewolnictwa.

Czy w takim świecie słowa dzisiejszej Ewangelii mają jeszcze jakieś znaczenie?

Mimo wszystko, tak jak wtedy od uczniów, tak dzisiaj od nas Jezus domaga się odpowiedzi na pytanie: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? Zaraz za tym następuje kolejne pytanie, ściśle z pierwszym związane: A wy za kogo Mnie uważacie? Doskonale znał odpowiedzi, lecz te pytania i płynąca z nich refleksja jest potrzebna uczniom. Odpowiedzi Apostołów na pierwsze pytanie dały dramatyczny obraz skutków katechezy prowadzonej osobiście przez Jezusa. Praktycznie żadna odpowiedź nie była prawdziwa. Nauczyciel był doskonały, problem więc tkwił w tych, którzy Go słuchali.

Poprawną odpowiedź udzielił Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Jezus natychmiast wyjaśnił, że nie była ona tylko jego dziełem, lecz owocem współpracy z Ojcem Niebieskim. Zasługą Piotra było to, że taką współpracą podjął. Tylko w takiej współpracy człowiek może rozpoznać w Jezusie Boga i dawcę prawdziwej wolności, czyli Mesjasza.

Znamienne jest to, że Jezus porównał Piotra do opoki, na której zbuduje swój Kościół, czyli prawdziwą przestrzeń wolności w nieustannie zniewalanym świecie. Pamiętamy doskonale, kiedy to zmartwychwstały Jezus, przez miłość utwierdził w Piotrze skałę, która powstała przez wiarę.

Ciągle nam brzmią w uszach pytania, jakie postawił Piotrowi: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej niż ci? I odpowiedź Piotra: - Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.

Z taką wiarą i taką miłością Piotr mógł wyruszyć do głoszenia Ewangelii, do zawiązywania i do rozwiązywania wypełniając misję powierzoną przez Pana misję tworzenia na zniewolonym świecie, przestrzeni prawdziwej wolności: I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Z woli Chrystusa, przez swą odpowiedź, stał się Piotr, a potem jego następcy znakiem i strażnikiem porządku, który swoją najwyższą gwarancję bezpieczeństwa ma w niebie. Nikt, żaden człowiek i żadne mocarstwo nie jest w możności dać takiej gwarancji bezpieczeństwa. Zapewnienie Jezusa jest konkretne: zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą!

Ustanowione przez Jezusa, a sprawowane przez Kościół sakramenty święte, to słowa klucze do naszej codziennej wolności w wiecznym wymiarze. Nie można więc się dziwić, że współczesny świat tak nienawidzi Kościół Jezusa Chrystusa, tak nienawidzi papieża, tak nienawidzi sakramenty. Nie można się dziwić, że używa wszystkich sił do zniszczenia go z zewnątrz i do rozłożenia od wewnątrz.

Znamienne jest ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii: Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. Jakie ma ono znaczenie dla mnie dzisiaj?

Świat jest ciągle w stanie wojny, która ma przeróżne oblicza, przeróżne maski, przeróżne kolory i przeróżne symptomy. W takim świecie żyjemy. Kiedy Jezusowi zawierzymy, kiedy Go pokochamy i kiedy będziemy świadomymi członkami Jego Kościoła, będziemy wiedzieć, kiedy i jak o Nim mówić, a kiedy milczeć. A przede wszystkim będziemy wolni!

Ks. Lucjan Bielas


 

Arogancki Jezus
(Mt 15, 21-28)

Okolice Tyru i Sydonu były w dużej części zamieszkiwane przez pogan, potomków ludu kananejskiego. Między nimi a Izraelitami panowała odwieczna i to bardzo głęboka niezgoda. Tak jak to czasem w „ludzkiej geografii” bywa, fizycznie byli blisko siebie, sercami jednak bardzo daleko. Spotkanie Jezusa z kobietą kananejską ma więc swój niezwykły wymiar. W wypowiedzianych przez nią słowach: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha, kryje się bardzo ważna informacja. Doświadczenie dramatu córki jest u niej tak wielkie, że prosząc Jezusa o litość, pokonuje niechęć do największego wroga Kananejczyków, jakim był Dawid. Pokonuje niechęć Kananejki do Żyda.

Znamienna jest reakcja uczniów Jezusa, którzy proszą Go nie o uzdrowienie córki tej kobiety, ale o oddalenie jej. Nie tylko, nie pokonali w sobie dziedziczonej niechęci, ale w ogóle jej nie widzą. Mistrz, słowami: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela, jakby wpisywał się w te ludzkie uprzedzenia swojego otoczenia.

Tymczasem kobieta okazała się upartą i posunęła się jeszcze dalej. Upadając do nóg Jezusa, czyli uznając w nim swojego pana, dalej prosiła o pomoc. To, co usłyszała, kłóci się z naszym obrazem Jezusa miłosiernego, choć zapewne dla osób towarzyszących Jezusowi, było to normalne: - Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom. Choć to porównanie człowieka do psa w tamtej kulturze języka nie brzmiało tak ostro, jak w naszych uszach, to jednak przyjemne dla tej kobiety nie było.

Reakcja Kananejki, wygenerowana przez mistrzowskie podejście Chrystusa, jest kluczowa w całej ewangelicznej scenie. - Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów. Jezus wydobył z niej to, z czym ona przyszła, wydobył z niej wiarę, która okazała się nad wyraz skuteczna. Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa. Jakim szokiem musiały być te słowa i ta bardzo dobra ocena, jaką otrzymała Kananejka, poganka, dla żydowskiego otoczenia Jezusa, które ledwie otrzymywało noty dostateczne. Nic więc dziwnego, że ta lekcja tak im głęboko zapadła w serca.

Ponad ludzkimi barierami, przeszedł kochający Jezus, ponad ludzkimi barierami, przeszła wierząca, bezimienna Kananejka. I dzięki temu cud mógł zaistnieć. Dziś pośród nas uwikłanych w różne ludzkie uprzedzenia, społeczne, polityczne, sąsiedzkie, rodzinne, Jezus chce stanąć i powiedzieć: wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz. To od nas i tylko od nas zależy czy to usłyszymy!

Ks. Lucjan Bielas

 

Sosnowiecka Pielgrzymka na Jasną Górę :

W niedzielę 09. sierpnia, rozpoczyna się Sosnowiecka Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę z Olkusza. Uczestniczą tylko Kapłani pod przewodnictwem J.E. ks. bpa Ordynariusza Grzegorza Kaszaka.
Termin zgłaszania się księży do tej pielgrzymki mija w niedzielę 02.08.

Plan Pielgrzymki:

Msze św. będą transmitowane on-line na stronie : www.pielgrzymka.sosnowiec.pl i pielgrzymkowym Facebooku.

  • 09.08. o godz. 8.30 Msza św. na rozpoczęcie, w Bazylice św. Andrzeja Ap. w Olkuszu pod przewodnictwem J.E. ks. bpa Piotra Skuchy.
  • 09.08. o godz. 17.00 Msza św. w Bazylice św. Andrzeja Ap. w Olkuszu i Apel pielgrzymkowy przygotowany przez Zespół Te Deum.
  • 10.08. o godz. godz. 17.00 Msza św. w Par. Najświętszego Zbawiciela w Przegini i Apel, przygotowany przez Grupę Błękitną.
  • 11.08. o godz. 18.00 Msza św. w Par. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Olkuszu i Apel przygotowany przez Grupę Biało – Niebieską.
  • 12.08. o godz. 18.00 Msza św. w Par. Miłosierdzia Bożego w Jaworznie - Borach i Apel przygotowany przez Grupę Złotą.
  • 13.08. o godz. 14.00 Msza św. na Jasnej Górze w kaplicy Cudownego Obrazu.
  • 13.08. o godz. 17.00 Msza św. w Par. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wysokiej i Apel przygotowany przez Grupę Czerwoną.

Zapraszamy Pielgrzymów i Kapłanów do udziału w tych nabożeństwach. Intencje składane przez pielgrzymów uczestniczących duchowo, będą polecane w czasie Mszy świętych i codziennych nabożeństw (Różaniec, „Koronka” do Bożego Miłosierdzia).

Intencje można składać wysyłając SMS na nr : 571 927 837,
mail : Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
lub poprzez księży Przewodników.

Różaniec i „Koronka” do Bożego Miłosierdzia będą transmitowane przez pielgrzymkowego Facebooka. Pielgrzym Duchowy powinien się zapisać : (imię i nazwisko) u przewodnika swojej grupy pielgrzymkowej, aby otrzymać Przewodnik Pielgrzyma, gdzie są umieszczone codzienne modlitwy i konferencje.

 

Cud, który się nigdy nie skończy
(Mt 14, 13-21)

Śmierć Jana Chrzciciela poruszyła wszystkich. Wtedy Jezus oddalił się na pustkowie. Zapewne potrzebował samotności. Dla Niego zaczyna się nowy etap. Do tej pory w tym niesamowitym duecie misyjnym, z Janem wzywali ludzi pogubionych w życiu, do zmiany myślenia, do odejścia od grzechu, do przemiany serc. Dawali im to, czego instytucja świątyni dać nie mogła – słowo Boże. Jan, nim swoją misję potwierdził męczeńską śmiercią, tych, którzy z nim byli, przekierowywał na Jezusa, na Mesjasza, którego on jedynie poprzedzał i wskazywał. Nie można się więc dziwić tym nieprzeliczonym tłumom, które podążyły za Jezusem na pustkowie, tym bardziej że Jego słowo, nie tylko porządkowało ludzkie życie, ale i uzdrawiało chorych.

A gdy nastał wieczór, ludzie trwali przy Nim, zapomniawszy o tym, co przyziemne, choć bardzo ważne, o posiłku. Na interwencję uczniów, reakcja Jezusa jest znakomita, odpowiada: wy dajcie im jeść. Musiało to zabrzmieć, jakby domagał się od nich rzeczy niemożliwej. Przynieśli Mu to, co mieli, a więc pięć chlebów i dwie ryby. Ludziom, zamiast się rozejść, kazał usiąść. Jakże musiał być dotknięty szatan, kiedy nie z kamieni, ale z tego, co człowiek Mu dał, rozmnażał chleb i ryby (por. Mt 4,3). Wszechmoc Boga i dzielenie się między sobą tym, co jest rzeczywistą potrzebą, a nie zachcianką, czy też zbytkiem, w połączeniu ze sobą, dało szokujący efekt. Dla jego lepszego odczytania i zapamiętania, Jezus kazał pozbierać ułomki. Liczby mówią tu same za siebie: pięć chlebów i dwie ryby; z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków; Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. Można dodać, że ci skorzystali, którzy wytrwali we wspólnocie, a nie poszli na własną rękę szukać rozwiązań.

Ten cud rozmnożenia szeroko pojętego chleba, nigdy się nie skończył. Trwa nadal i trwać będzie do końca świata. Jezus jest bowiem z nami. Jest nieustannie gotowy, aby przyjąć od nas odrobinę chleba, pobłogosławić, połamać i oddać w nasze ręce, abyśmy dalej łamali i dawali innym. Tak jest w Eucharystii, tak jest i w życiu.

Czy umiem to zobaczyć?

Czy rozumiem, na czym polega moja współpraca z Nim?

Czy jestem Jezusowi za to wdzięczny?

Ks. Lucjan Bielas


 

Jak być katolikiem w tej dzisiejszej „cyrkowni”?
(Mt 13,44-52)

Wielu z nas stawia sobie to pytanie w czasie swoistego rodzaju degrengolady życia religijnego i moralnego na wszystkich płaszczyznach zarówno struktur kościelnych, jak i państwowych. Wydaje się, że dzisiejsza Ewangelia o ukrytym skarbie i drogocennej perle, znakomicie nadaje się do refleksji nad najcenniejszymi wartościami w naszej wierze, dla których trzeba poświęcić wszystko. Wyznaczenie tych wartości jest niezbędne, aby zachować swoją tożsamość katolika.

Darem Pana Boga i Jego światłem w tym rozważaniu są dla mnie osobiście dwie postacie. Pierwsza z nich to papież senior Benedykt XVI, a druga to szef Kongregacji do spraw kultu, kard. Robert Sarah.

Mamy dwa pewniki dotyczące Kościoła. Po pierwsze jest zbudowany przez Chrystusa na skale, jaką jest Piotr: a bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16,18). Po drugie wchodzimy w bardzo głęboki kryzys Kościoła. Jednym z wielu jego symptomów jest brak powołań kapłańskich. Bóg sam powołuje pracowników do swojej winnicy, a nam pozostaje modlitwa. Skoro ich nie ma, to znak nie tylko naszej słabej modlitwy, ale i tego, że winnica zostanie zapewne mocno zredukowana.

Nie zamierzam jej opuszczać tak jak Marcin Luter i inni dzielni reformatorzy. Choćbym wszystko stracił, chcę zachować prawdziwy skarb i drogocenną perłę, czyli - Jezusa!

- Jest On przede wszystkim w Eucharystii, którą sam ustanowił. Ta forma kultu, choćby w niewielkiej wspólnocie przetrwa do końca końców. Jego śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, będzie nieustannie uobecniana, a On, pod postaciami chleba i wina, będzie nieustanie karmił tych, którzy Mu uwierzyli.

- Jest On obecny w swoim słowie w Piśmie Świętym. Ma ono swój kulminacyjny punkt w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, uobecnionych w Wieczerniku i w Eucharystii. Rozrywanie tych rzeczywistości jest błędem Lutra i wielu innych. Według Benedykta XVI jest to jedna z głównych przyczyn dramatu Kościoła i upadku kapłaństwa.

- Jest On obecny w sakramentach, które ustanowił, a które swoje centrum mają w Eucharystii. Szczególne miejsce przypada kapłaństwu i małżeństwu. Kapłan jest jeden - Jezus Chrystus. Jest On jednocześnie najdoskonalszą Ofiarą. To On działa i działać będzie przez powołanych mężczyzn, którzy tak jak On całkowicie oddają siebie Bogu i tym, do których On ich posyła - celibat.

W małżeństwie sakramentalnym jest Jezus zwornikiem ludzkiej miłości między mężczyzną i kobietą. W tym trójkącie ustanowionym przez Boga, jest przestrzeń na pełne dawanie i przyjmowanie siebie nawzajem. W tej wymianie najwięcej daje sam Bóg. W tym trójkącie, jest miejsce na poczęcie i wychowanie człowieka i na pełny rozwój mężczyzny i kobiety.

- Jest On obecny w nauczaniu Kościoła. Teraz dopiero rozumiem jak bardzo ważna była decyzja papieża Benedykta XVI o abdykacji. Będąc w cieniu, pokazuje mi, ten znakomity teolog, jak zachować się w czasach kiedy wszystko jest negowane, kiedy media po swojemu manipulują nauką Kościoła, teolodzy są słabi, a Papież w swych wypowiedziach mało precyzyjny. Posłuszeństwo Papieża Seniora i jego światła obecność to fantastyczny znak dla nas wszystkich. Lepiej znosić dyskomfort nie najszczęśliwszych rozporządzeń, niż w imię lepszych rozwiązań rozbijać jedność. Lepiej też czytać i rozważać Katechizm, niż bazować wyłącznie na medialnych doniesieniach.

- Jest On obecny we wspólnocie tych, którzy Mu uwierzyli i są gotowi na męczeństwo. Podkreślał to zarówno św. Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI. Chrystus daje siebie cały i trzeba być gotowym oddać Mu wszystko - siebie. To nabiera sensu w Jego zmartwychwstaniu, w którym męczennicy mają swój zagwarantowany udział.

- Jest On obecny w bliźnich, którzy nas potrzebują, a nawet w naszych nieprzyjaciołach. Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40). Niezależnie więc od tego, co będzie się dalej działo ze strukturą Kościoła, z jego majątkami, z jego liczebnością, niezależnie od tego, jak szybko rozpadnie się nasza cywilizacja, w Jezusie mamy poczucie bezpieczeństwa teraz i na zawsze.

Ks. Lucjan Bielas

 

Ojciec łopatą zabił!

(Mt 13,24-43)

Dawno temu opowiadano pewien dowcip. Spotkało się dwóch kolegów. Jeden z nich miał bardzo spuchniętą twarz. Drugi, widząc spektakularną dolegliwość, zapytał: - Przyjacielu, co ci się stało? W odpowiedzi usłyszał, ledwie przez opuchnięte wargi wyszeptane słowo: - psz…, pszcz..., pszczoła. Użądliła? - Padło kolejne, pełne troski pytanie. Opuchnięty, z nieco większą energią odparł: - nie, nie, nie zdążyła. Ojciec łopatą zabił!

Od lat, kiedy czytam ewangeliczną przypowieść o ziarnie i kąkolu, niemal z automatu przypomina mi się ten przytoczony dowcip, który ma w sobie niebagatelną życiową mądrość. Wydaje się ona oczywista, ale w praktyce, jak na to wskazują choćby ostatnie Polaków spory, jest trudno osiągalną cnotą. Może więc warto, pewnie kolejny raz w naszym życiu stanąć przed polem, na którym jest posiana nie tylko pszenica, ale też i kąkol. Sprawa bowiem, jest głębsza.

Siewców jest dwóch – Syn Człowieczy, siewca pszenicy i szatan, siewca kąkolu. I są jakby dwie płaszczyzny pól, które możemy zobaczyć przez cały ewangeliczny kontekst. Jedną stanowią nasze serca. To na nie pada zarówno słowo Jezusa, jak i szatański posiew. I to od nas zależy, co będzie wzrastało, pszenica, czy kąkol. Wystarczy niewielkie ziarenko, aby Bożą mocą przemieniło całego człowieka. Znakomicie rozumiał to autor Ewangelii św. Mateusz, który pozwolił, aby słowo Jezusa z celnika przemieniło go w Apostoła.

Moc Bożego słowa nie odbiera jednak człowiekowi wolności, i tak w sercu, i przez serce, może on stać się kąkolem.

Czas wejść na drugą płaszczyznę ewangelicznych pól. Na nich pospołu rośnie pszenica i kąkol, czyli ludzie dobrzy i źli. I jest pokusa radykalnych rozwiązań typu - „ojciec łopatą zabił”. Jezus przed takim zachowaniem przestrzega. Po pierwsze, cel nie uświęca środków i można przez głupi radykalizm być przyczyną jeszcze większego zła. Po drugie, na tym polu, ciągle, ale nie bez końca, zmiany są możliwe, człowiek może się zmienić i tylko Bóg ma w nie wgląd. Jemu więc, i tylko Jemu na końcu końców jest zarezerwowany sąd. Nam od tego wara.

Nie można nie docenić szatana. To wyrafinowane i inteligentne zło, przez wieki, od kuszenia na pustyni, ogłasza światu, że kąkolem, który trzeba wyrwać, jest – Jezus. Dziś ten krzyk mocno się nasilił, a posłuch jest wielki. 

Pytanie: co ja mogę zrobić?

Odłożyć „łopatę” i przede wszystkim zadbać o swoje serce. Niech wyrośnie w nim pszenica. A potem jak chleb dawać siebie innym, czyli zło, dobrem zwyciężać.

ks. Lucjan Bielas

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 12

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś96
mod_vvisit_counterWczoraj560
mod_vvisit_counterW tym tygodniu1266
mod_vvisit_counterW tym miesiącu7645
mod_vvisit_counterWszystkich792635

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet