Adwent – Boże Narodzenie - 2020 r.
Znaki i Symbole - ich znaczenie i treść.

  1. Przygotowując się do Świąt w domu, zacznijmy od uznania prawdziwego i jedynego ich powodu : przyjścia na świat Syna Bożego jako Człowieka. Święta Bożego Narodzenia albo mają charakter religijny, albo nie ma świąt – jest tylko dekoracja, bogata i kolorowa, lecz pusta i smutna.
  2. Autentyczna wiara domaga się wyznawania, manifestowania, a to wyraża się w obchodzeniu świąt. Święta chrześcijańskie są duchowym odnowieniem historii Jezusa Chrystusa w Jego wyznawcach.
  3. Święta gromadzą i jednoczą rodzinę, umacniają zdrowe więzi jej członków, pomagają nawiązać zerwane. Dobrze przeżyte święta, stają się doświadczeniem i bogactwem całej rodziny.
  4. Choinka – temu wiecznie zielonemu drzewku przypisano symbolikę rajskiego drzewa życia, które było świadkiem grzechu Adama i Ewy. Stąd też dekoracja drzewka : jabłka - dziś szklane bombki. Światełka na gałązkach choinki wyraża radosną nowinę o przychodzącym świetle - Jezusie Chrystusie, który niszczy ciemności. Choinka kryje w sobie także zapowiedź drzewa na którym umarł Chrystus.
  5. Pierwsza Gwiazda – na pamiątkę gwiazdy, która przywiodła mędrców do Betlejem, zwyczaj każe rozpoczynać wieczerzę wigilijną z chwilą pojawienia się na niebie pierwszej gwiazdy.
  6. Opłatek – najważniejszym momentem Wieczerzy wigilijnej jest dzielenie się opłatkiem czyli niekwaszonym chlebem. To echo starochrześcijańskiego zwyczaju święcenia chlebów, tzw. eulogii. Były one składane na ołtarzu podczas Mszy św. Polski opłatek jest symbolem wzajemnej miłości, przebaczenia i jedności, a także wyrazem najgłębszych i najszlachetniejszych życzeń i gotowości dzielenia się sobą z bliźnimi.
  7. Świeca wigilijna – płomień wigilijnej świecy rozprasza ciemności smutku i zniechęcenia i jest praktycznym sposobem głoszenia orędzia pokoju i miłości.
  8. Siano i Słoma – stara tradycja wymaga, aby w domu znalazła się choć odrobina siana lub słomy. Kiedyś słano nimi podłogi domów, a nawet posadzki kościołów. Dziś zachował się zwyczaj wkładania siana pod obrus na stole. Siano i słoma przypominają ubóstwo Świętej Rodziny.

Życzenia dla członków parafii pw. św. Brata Alberta
na Uroczystość Narodzenia Pańskiego roku Pańskiego 2020.

Drodzy Przyjaciele

Czekamy na przyjście Bożej Dzieciny i chcemy godnie Ją przywitać mimo nietypowych warunków i społecznych zawirowań, gdy świat żyje w cieniu panoszącego się wirusa. Mesjasz Pan przychodzi do nas mimo wszystko, usuwając wszystkie nasze ludzkie lęki, niepewności i wnosząc ufność, że Bóg w swoim Synu Jezusie Chrystusie jest mocniejszy od wszystkiego, co usiłuje niszczyć ten świat i człowieka.

Z okazji Świąt Narodzenia Pańskiego, pragniemy Wam wszystkim, gorąco życzyć, dobrej woli i odszukania w tym całym otaczającym nas zamęcie, drogi do Betlejem, a w nim, Jezusa Zbawiciela jako fundamentu życia. Budując na Nim, otrzymamy dary pokoju i radości, wnoszonych w codzienność, łaskę jedności, zgody, życzliwości i miłości, których tak bardzo spragnione są nasze serca.

Niech dobry i pełen mocy Bóg, przez Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawiciela, obdarza nieustannie Was wszystkich swoim hojnym błogosławieństwem, tak bardzo potrzebnymi siłami i zdrowiem teraz i w całym Nowym 2021 Roku.
Życzymy Wam z całego serca radosnych, pełnych wiary, pięknych i błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia, przeżywanych we wspólnotach rodzinnych, we wspólnocie parafialnej i wspólnocie całego Kościoła.

ks.prob. Janusz Bochenek
ks. Rafał Stępniewski


Porządek sprzątania naszego kościoła parafialnego
w roku 2021.

  • 02 stycznia 2021 roku - ulica Stalowa 8 : do 5 piętra.
  • 09 stycznia - ulica Stalowa 8 : od 6 do 10 piętra.
  • 16 stycznia - ulice : Gr. Roweckiego i Społeczna.
  • 23 stycznia - ul. Gr. Roweckiego nr : 201, 203 i Osiedle Grota.
  • 30 stycznia - ulice : Włościańska, Ludowa i Działkowa.
 

 

Trzy najważniejsze decyzje w dziejach świata
Łk 1, 26-38

Pierwsza, to decyzja Najświętszej Maryi Panny, podjęta podczas rozmowy z wysłannikiem Boga, archaniołem Gabrielem. Wybrana przez Najwyższego spośród wszystkich kobiet, zachowana od grzechu pierworodnego, zachowując całkowitą swoją wolność, zdecydowała się na przyjęcie w swoim łonie Syna Bożego. To Bóg, który jest czystą Miłością, i dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, postanowił dla człowieka, stać się człowiekiem. Nie chciał bowiem, nieskończonej ludzkiej winy załatwić aktem litości, lecz uregulować aktem miłości. I tak jak świat stworzył z niczego, tak też człowieczeństwo Syna mógł stworzyć z niczego, jedynie aktem swej boskiej woli. Tak bardzo kocha i szanuje człowieka, że zwraca się do człowieka, do Maryi, z prośbą, aby wyraziła zgodę na przyjęcie w swym łonie Syna Bożego. Decyzja człowieka – Maryi, wyrażona słowami: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego, otwarła Bogu przestrzeń zbawczego działania. Można powiedzieć, miała w ręku nasze losy.

Druga kluczowa decyzja w dziejach świata została podjęta przez Jezusa Chrystusa, na Górze Oliwnej. Będąc prawdziwym człowiekiem i prawdziwym Bogiem, w niepojętej dla nas jedności i różności natur, jako człowiek, wyraża swą ludzką zgodę, na pełnienie woli Boskiego Ojca. Tą decyzją otwarł całe dzieło odkupienia, przez co dał nam możliwość budowania nowej relacji z Bogiem. Razem z Jezusem mogę mówić Ojcze nasz i razem z nim mieć udział wiecznym życiu Boga, w odwiecznym nieskończonym akcie miłości. Mogę, to nie znaczy, że muszę!

Tu jest miejsce na trzecią decyzję. Jeśli tamte dwie już miały miejsce, ta może jeszcze się waży. Jest to moja decyzja, która może się jeszcze ciągle waży. Zachowuję w niej swoją wolność, lecz ponoszę odpowiedzialność za wszystkie jej konsekwencje. Mogę więc, idąc drogą Maryi i Jezusa wyznać: Ojcze nie moja, a Twoja wola niech się dzieje, chcę być Twoim sługą. Wyrazem takiej decyzji są świadomie, wraz z Jezusem wypowiadane słowa: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi…

W swej wolności mogę podjąć inną decyzję. I nie trzeba być zaraz satanistą, aby swoimi życiowymi decyzjami, dawać wyraz takiej modlitwie: Szatanie nasz, który jesteś w piekle, święć się imię twoje, przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja, jako w piekle, tak i na ziemi...

Tak więc ta trzecia z najważniejszych decyzji, należy do mnie i tylko do mnie!

Ks. Lucjan Bielas


 

stroik adwentowy

 

Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie
(J 1, 6-8. 19-28)

W tamtym czasie, kiedy Jan Chrzciciel wypowiadał te słowa, najprawdopodobniej tylko trzy osoby wiedziały kim, tak naprawdę, jest Jezus Chrystus. Wiedział oczywiście, kim jest sam Jezus, wiedziała Jego Matka i wiedział Jan. Samo wskazanie Jezusa, jako Mesjasza, co było istotą misji św. Jana, dla innych zaś stanowiło, zaledwie początek rozpoznawania tożsamości Chrystusa, który przez doświadczanie pełni swego człowieczeństwa, szukającym prawdy, pozwala dotrzeć do pełni swego Bóstwa, czyli do poznania całej prawdy o Nim. Mając wgląd w historię ewangelicznych postaci, dochodzimy do przekonania, że poznawanie Jezusa jest zadaniem na całe doczesne życie człowieka, a także na całą wieczność, którą Jego śmierć i zmartwychwstanie nam otwiera.
Poznanie Jezusa i prawdy o Nim nie zniewala człowieka. Można ją przyjąć, można i odrzucić. Karty Nowego Testamentu, które są również zbiorem opowieści o różnych spotkaniach z Chrystusem, pozwalają jednocześnie zrozumieć Stary Testament, jako zbiór ksiąg przygotowujących świat, na to kluczowe spotkanie z Mesjaszem. Jan, ostatni Prorok Starego Przymierza wskazując na Jezusa, daje zarówno ówczesnym, jak i nam, jedyny klucz do całej Prawdy – Jezusa Chrystusa.

Stwierdzenie św. Jana Chrzciciela: Pośród was stoi ten, którego wy nie znacie, zachowało swoją niezwykłą aktualność. Jan zwraca się również do nas, otoczonych współczesnym światem. Trzeba być kompletnie bezkrytycznym, by nie dostrzegać faktu, iż wielu w tym świecie wprawdzie ochrzczonych, zgodnie z tradycją chrztem Chrystusa, ale tyk naprawdę nie ma On wpływu na ich życie. Dziś wielu z nich w bardzo krzykliwy, wulgarny i podły sposób informują nas, że Chrystusa nie znają i nie chcą mieć z Nim i Jego Kościołem, nic do czynienia. Doświadczamy prawdy, że tylko znikomy procent, ma wolę i odwagę poznawania Jezusa-Mesjasza. Z przykrością stwierdzamy, że choć jest wielu gorliwych kapłanów, którzy żyją dla Jezusa, ale niestety nie brakuje i takich, którzy żyją z Jezusa.

To zdanie: Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, św. Jana Chrzciciel kieruje do każdego z nas osobiście. Kieruje je również do mnie i wskazując mi Chrystusa, zachęca, bym poszedł za Nim. Jan nie zostawia swoich uczniów dla siebie. Budzi ich sumienia i przekazuje Chrystusowi. Na przykładzie Apostołów widzę, że tylko codzienne trwanie przy Jezusie, tak jak oni trwali, mimo wszystkich słabości i upadków, pozwala Go poznać i całkowicie Mu zawierzyć.

Dziś wielu dokonuje Apostazji i z przytupem odchodzi od Kościoła Chrystusowego. Patrzą bowiem na Kościół tak, jak tego chce szatan – albo jak na instytucję polityczną, albo jak na korporację od wieków zarabiającą pieniądze na uczuciach religijnych człowieka. Patrzą na instytucję, w której widzą samych złych ludzi. Tymczasem prawda o Kościele jest zupełnie inna i są w nim zarówno dobrzy, jak i źli, bo takim go Chrystus ustanowił. Na Jego polu jest zarówno pszenica, jak i kąkol, w Jego sieci są ryby dobre i złe. Jezus jest gwarantem czasu, który nadejdzie, a w którym On zrobi porządek z kąkolem i złymi rybami. Jeśli brakuje relacji z Chrystusem, zostaje tylko relacja z tym, który sieje kąkol i psuje ryby – z szatanem.

Warto więc postawić jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie: dlaczego tak wielu bojąc się spotkania z Chrystusem, opuszcza Jego Kościół? Doświadczenie życiowe przybliża odpowiedź na to pytanie. Uwikłani w grzech, wolą dla pozornego spokoju sumienia opuścić wspólnotę, w naiwny sposób, argumentując swoją „szlachetną” decyzję, grzechami wspólnoty. Nie ma głupszego pomysłu! Może więc warto posłuchać św. Jana Chrzciciela, odejść od swoich grzechów, i pójść za tym, którego On całym swoim życiem wskazuje.

Ks. Lucjan Bielas


 

Prawdziwy mężczyzna na dziś

Mk 1, 1-8

Św. Marek bardzo ciekawie zaczyna Ewangelię Jezusa Chrystusa od opisu ostatniego proroka, który zapowiadał Jego przyjście, od Jana Chrzciciela. Wokół niego gromadziły się tłumy ludzi, którzy przybywali nie tyle dla jego osobliwego wyglądu, ile dla nauki, którą odważnie głosił całą swoją osobą. Dotykała ona najistotniejszych potrzeb ludzkich serc i dusz, wskazywała dobry kierunek, a siła jej tkwiła w samym Bogu, któremu Jan bezgranicznie zawierzył.

Sam Jan określał się jako: głos wołającego na pustyni, co można rozumieć, idąc za znakomitą interpretacją św. Augustyna, że był głosem przerywającym milczenie i tylko głosem, który brzmiąc, zwraca uwagę drugiej osoby, przenosi słowo i zanika. Wiedział, kim jest i jaka jest jego misja. Nieustannie rosnąca popularność, nie przewróciła mu w głowie. Nie zatrzymał uwagi tłumów na sobie, bo wiedział, że jego zadaniem jest wskazanie Tego, który po nim idzie – Mesjasza, Jezusa Chrystusa. Sam żyjąc zgodnie z przykazaniami, mógł z całą mocą nawoływać innych do odejścia od grzechu, do zmiany swojego myślenia i swojego życia. Grzech jest rzeczywistością, która rujnuje człowieka i jego relacje. Naprawa grzechu przekracza możliwości człowieka, czego Jan ma pełną świadomość. Jego chrzest nawrócenia, jest koniecznym przygotowaniem do chrztu Jezusa Chrystusa, który swą moc będzie czerpał ze złożonej przez Niego ofiary. Tak po prostu jest, że człowiek zniewolony grzechem potrzebuje drugiego człowieka, który jest autorytetem i który, sam wolny, wskaże drogę do prawdziwej wolności.

Misja Jana Chrzciciela ma dwa wymiary. Pierwszy to wymiar historyczny, który rozegrał się w palestyńskiej rzeczywistości. Jan przygotował rzeczywiście ogromną rzeszę ludzi na spotkanie z Jezusem, przygotował wielu Jego uczniów. Jezus kroczy śladami Jana i dopełnia rozpoczętą przez niego pracę, nadając dziełu nieskończony owoc.

Drugi wymiar misji Jana Chrzciciela dotyka każdego z nas. Zaznacza to sam Jezus Chrystus, który daje o nim niesamowite świadectwo, mówiąc zarówno do zgromadzonych tłumów, jak i do nas: Coście wyszli obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak powiadam wam, nawet więcej niż proroka (Mt 11,7-9). Jezus widzi w Janie prawdziwego mężczyznę, Bożego mężczyznę, którego zakres działania wychodzi dalej niż czasowa misja proroka.

Jesteśmy wprawdzie ochrzczeni, i to chrztem Jezusa, ale ciągle nienawróceni. Uwikłani w grzechy, jak głupcy, nazywając zło dobrem i chwaląc się tym, czego powinniśmy się wstydzić, jesteśmy zamknięci na otwartą dla nas nieskończoną przestrzeń życia. Może to czas najwyższy, aby zamiast dawać się otumaniać pogubionym kobietom, pójść za głosem prawdziwego mężczyzny. W czasie, kiedy właśnie takich brakuje, i to zarówno w przestrzeni publicznej, jak i w Kościele, a także, niestety, w rodzinach, Jan Chrzciciel, Bogu dzięki, działa dalej. To czas najwyższy, aby usłyszeć jego głos i zrobić to, do czego nawołuje on całym sobą. Zło trzeba nazwać po imieniu i zerwać z grzechem, który nas, byty krótkoterminowe, prowadzi do wiecznej śmierci, a otworzyć się na Jezusa Chrystusa i życie wieczne. Dziwne , ale taka decyzja wymaga dzisiaj zdecydowanie więcej odwagi niż ogłoszenie światu, że jestem kompletnym dewiantem.

Ks. Lucjan Bielas


 

"Czuwajcie!"

Mk 13, 33-37

– to kluczowe słowo, które Jezus kieruje do nas w pierwszą niedzielę Adwentu. Jest ono wplecione w krótkie opowiadanie o człowieku, który udając się w podróż: zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Doskonale wiemy, jaki jest wydźwięk tego tekstu. Oto sam Jezus powierza nam staranie o swój dom, o swój Kościół. Każdy z nas ma wyznaczone przez Niego zajęcie, misję, którą może rozpoznać, w swojej wolności zaakceptować i wypełniać. Jest to moja misja, do której zostałem przygotowany i jest ona drogą mojej samorealizacji. Jest to moje osobiste zadanie jednocześnie wpisane w logikę życia domu, w logikę życia Kościoła. Moja misja, moje zadanie, to jest coś bardzo twardego, konkretnego, to nie moje widzimisię, ani nie nastrój chwili. Proaktywne podejście do niej jest formą czuwania każdego, któremu Jezus powierzył swój dom.

Przesłanie całej Ewangelii jest takie: Jeżeli kocham mojego Pana, jeśli kocham Jezusa, to z radością wypełnię powierzone mi przez Niego zadanie. W Jego domu czuję się wolny, bezpieczny i szczęśliwy. Ten dom staje się moim domem. Upragniony zaś powrót Pana jest gwarancją mojej wiecznej wolności. Jeśli zaś nie kocham Jezusa, to wtedy Jego dom, Jego Kościół, stanie się dla mnie więzieniem, z którego trzeba jak najszybciej zmykać. Obowiązki zaś ciężarami, których się nie rozumie i lepiej ich nie tykać. Zasady życia domowego uciążliwym regulaminem, zapowiedź zaś powrotu Jezusa staje się bajką i straszakiem dla niegrzecznych dzieci. Tymczasem bez miłości Chrystusa, życie człowieka – bytu krótkoterminowego i cała jego działalność traci swój sens. Prawdziwa miłość zawiera w sobie wolność, można ją więc przyjąć, albo odrzucić, nawet, wtedy gdy człowiekowi zostaje już tylko pustka. Jesteśmy świadkami, jak wielu dziś taką decyzję podejmuje, dając tego wyraz w irracjonalnych profanacjach sakralnych budowli. Nie oceniając poszczególnych osób, bo tylko Bóg zna całą prawdę o wolności ich decyzji, samo wydarzenie każe nam wszystkim domownikom Jezusa, dokonać głębokiej refleksji.

Szczególny rodzaj czuwania w Jezusowym Kościele przypada odźwiernemu. Jest on domownikiem, który odpowiada za relacje z otaczającym światem. Powinien wiedzieć komu drzwi otworzyć, a przed kim zamknąć. Jego czuwanie i wyglądanie powrotu ukochanego Pana, ma ogromny wpływ na czuwanie całego domu. Patrząc na Kościół, nie trudno nam odgadnąć kim są owi odźwierni, a szczególnie dziś doświadczyć ich odpowiedzialności, albo dramatu jej braku. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że samo ukaranie nieodpowiedzialnych odźwiernych nie załatwi w Kościele wszystkich trudnych spraw. Problem jest znacznie głębszy i domaga się osobistej refleksji. Tak było, tak jest i tak będzie, że tylko niewielu domowników na nią stać. Tym większa jest ich odpowiedzialność.

W osobliwym Adwencie roku 2020 chcę jeszcze raz głęboko popatrzeć w moje serce. Proces czuwania, o którym mówi Jezus, rozgrywa się dokładnie w tej przestrzeni, w przestrzeni serca. Albo Go poznałem, pokochałem i ufam Mu bezgranicznie, albo moje serce śpi i niestety, ten sen może być wieczny.

Ks. Lucjan Bielas


 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 3 z 22

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś70
mod_vvisit_counterWczoraj272
mod_vvisit_counterW tym tygodniu3173
mod_vvisit_counterW tym miesiącu2613
mod_vvisit_counterWszystkich853815

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet