3=1

W ludzkiej logice, takie równanie jest błędem. Jest jednak logika, w której jest ono prawdziwe. Tą logiką jest Trójjedyny Bóg. Dzisiaj jest znakomita okazja, aby kolejny raz w naszym życiu, dotknąć rąbka tajemnicy Jego wnętrza. Tak jak każdy z nas ma swoje tajemne wnętrze, które trudno wyrazić, opisać, do końca określić, ma je również Bóg. Jest ono dla nas nieprzeniknioną tajemnicą. Trzy Osoby jednej Boskiej Natury tak jak trzy płomienie jednej natury ognia. Jak każde porównanie, i to jest niedoskonałe, jednak bliskie jest zjawisku języków ognia, które pojawiły się nad głowami Apostołów zebranymi w Wieczerniku, w dniu zesłania Ducha Świętego. I tak jak wnętrze człowieka wyraża się w działaniu, tak i wnętrze Boga poznajemy po Jego czynach. Ta medytacja jest dla poznania nas samych konieczna. To właśnie w Trójcy Świętej, w niepojętej relacji miłości między Ojcem, Synem i Duchem Świętym, zrodziła się idea świata i idea człowieka: „Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze…” Użyta tu podwójnie liczba mnoga nie jest bez znaczenia. Na samym początku Objawienia, Bóg mówi do siebie i o sobie: uczyńmy na nasze podobieństwo. Trafnie uchwycił sens biblijnego przesłania bp Jan Pietraszko: Te słowa wskazują, gdzie się znajduje święta ziemia rodzinna człowieka w ogóle, i gdzie znajduje się prawzór, według którego został ukształtowany.

Dalej Biskup zwraca uwagę na pewną życiową prawdę, z którą trudno się nie zgodzić: Spotykamy czasem takich ludzi pełnych trudnego do opisania uroku wewnętrznego – ludzi, z którymi dobrze jest żyć, od których trudno się oderwać, których chciałoby się zawsze mieć niedaleko siebie. To są ludzie – znaki, ludzie, którzy stamtąd, z przepastnej tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego wynieśli coś, co trudno jest uchwycić w ludzkim języku i określić ludzkimi słowami, co jest zakotwiczone w człowieku tam, gdzie się w nim rodzi myśl i miłość…
Pośród takich dobrych ludzi pierwszym jest Jezus Chrystus. To w Nim, po raz pierwszy w dziejach świata, Trójca Przenajświętsza uczyniła swoje mieszkanie. To przez Niego w każdym z nas chce mieszkać po to, abyśmy wrócili wszyscy do przestrzeni Boskiej Miłości, skąd wyszliśmy i gdzie jest przygotowane dla nas mieszkanie.

Warto więc sobie postawić pytanie: - czy mam Boga w sobie? - A może jestem po prostu pusty?

Ks. Lucjan Bielas


 

Adoracja i Modlitwa "Jerycho" - od 07.06. do 14.06.2020 r.

  1. Msze św. w: poniedziałek, wtorek, środę, piątek o godz.: 08.00 i 18.00.
  2. Msze św. w czwartek 11 czerwca o godz.: 07.30, 09.30 i 12.30.
  3. Msze św. w sobotę 13 czerwca o godz.: 08.00 i 18.30.
  4. Od niedzieli 07 czerwca do soboty 13 czerwca, o godz. 15.00 - "Koronka" do Miłosierdzia Bożego. Po niej Droga krzyżowa.
  5. Codziennie w nocy o godz. 03.00 - Droga krzyżowa.
  6. W nocy od godz. 22.00 do 06.00, o pełnych godzinach Różaniec św. W pozostałym czasie, modlitwa i adoracja osobista w Ciszy!
  7. Wieczorami od godz. 20.30 do 21.00 w: niedzielę, poniedziałek, wtorek, środę, czwartek i piątek, będzie Medytacja i modlitwa śpiewem kanonów z Taize.
  8. W nocy od godz. 23.00 do 05.00 rano, proszę o obecność w miarę możliwości, wiernych z następujących części parafii:
    • w nocy z niedzieli na poniedziałek:
      • od godz. 23.00 do 24.00 - ul. Baczyńskiego,
      • od 00.00 do 01.00 - ul. Podjazdowa nr parzyste,
      • od 01.00 do 02.00 - ul. Podjazdowa nr nieparzyste,
      • od 02.00 do 03.00 - Os. Kalety,
      • od 03.00 do 04.00 - ul. Stalowa,
      • od 04.00 do 05.00 - ul. Gr. Roweckiego i Złodziejów.
    • w nocy z poniedziałku na wtorek:
      • od godz. 23.00 do 24.00 - ul. Gr. Roweckiego i Złodziejów,
      • od 00.00 do 01.00 - ul. Baczyńskiego,
      • od 01.00 do 02.00 - ul. Podjazdowa nr parzyste,
      • od 02.00 do 03.00 - ul. Podjazdowa nr nieparzyste,
      • od 03.00 do 04.00 - Os. Kalety,
      • od 04.00 do 05.00 - ul. Stalowa.
    • w nocy z wtorku na środę:
      • od godz. 23.00 do 24.00 - ul. Stalowa,
      • od 00.00 do 01.00 - ul. Gr. Roweckiego i Złodziejów,
      • od 01.00 do 02.00 - ul. Baczyńskiego,
      • od 02.00 do 03.00 - ul. Podjazdowa nr parzyste,
      • od 03.00 do 04.00 - ul. Podjazdowa nr nieparzyste,
      • od 04.00 do 05.00 - Os. Kalety.
    • w nocy ze środy na czwartek:
      • od godz. 23.00 do 24.00 - Os. Kalety,
      • od 00.00 do 01.00 - ul. Stalowa,
      • od 01.00 do 02.00 - ul. Gr. Roweckiego i Złodziejów,
      • od 02.00 do 03.00 - ul. Baczyńskiego,
      • od 03.00 do 04.00 - ul. Podjazdowa nr parzyste,
      • od 04.00 do 05.00 - ul. Podjazdowa nr nieparzyste.
    • w nocy z czwartku na piątek:
      • od godz. 23.00 do 24.00 - ul. Podjazdowa nr nieparzyste,
      • od 00.00 do 01.00 - Os. Kalety,
      • od 01.00 do 02.00 - ul. Stalowa,
      • od 02.00 do 03.00 - ul. Gr. Roweckiego i Złodziejów,
      • od 03.00 do 04.00 - ul. Baczyńskiego,
      • od 04.00 do 05.00 - ul. Podjazdowa nr parzyste.
    • w nocy z piątku na sobotę:
      • od godz. 23.00 do 24.00 - ul. Podjazdowa nr parzyste, 
      • od 00.00 do 01.00 - ul. Podjazdowa nr nieparzyste,
      • od 01.00 do 02.00 - Os. Kalety,
      • od 02.00 do 03.00 - ul. Stalowa,
      • od 03.00 do 04.00 - ul. Gr. Roweckiego i Złodziejów,
      • od 04.00 do 05.00 - ul. Baczyńskiego.
    • w nocy z soboty na niedzielę:
      • od godz. 23.00 do 24.00 - ul. Baczyńskiego,
      • od 00.00 do 01.00 - ul. Podjazdowa nr parzyste,
      • od 01.00 do 02.00 - ul. Podjazdowa nr nieparzyste,
      • od 02.00 do 03.00 - Os. Kalety,
      • od 03.00 do 04.00 - ul. Stalowa,
      • od 04.00 do 05.00 - ul. Gr. Roweckiego i Złodziejów.

Serdecznie zapraszam na modlitewne spotkanie z Chrystusem!

 

Zaproszenie na Wielką Modlitwę i Adorację

"Jerycho" Miasto Modlitwy

W dniach od niedzieli 7 czerwca od godz. 13.30, do niedzieli 14 czerwca, w naszym kościele będzie trwała nieustanna Modlitwa wobec Najśw. Sakramentu, na którą pragnę serdecznie zaprosić wszystkich wiernych naszej Parafii. Wobec faktu przesunięcia daty Misji św. na przyszły rok wskutek epidemii, pragnę w dniach planowanych Misji, razem z Wami przeżyć czas wielkiej, nieustannej, gorącej modlitwy, dzień i noc w Intencjach: Kościoła, Polski, naszej Parafii, naszych rodzin, o ustanie epidemii, o dobrą pogodę i chleb powszedni, o Bożą opiekę, pomoc Matki Najśw. dla wszystkich i w tylu naszych własnych i różnych sprawach, troskach, potrzebach i błaganiach.

W dni: 8, 9, 10 i 12 czerwca, tj. w: poniedziałek, wtorek, środę i piątek, Msze św. będą rano o godz. 08.00 i po południu o godz. 18.00. W czwartek 11 czerwca - w Uroczystość "Bożego Ciała", Msze św. będą o godz.: 07.30, 09.30 i 12.30.

W sobotę 13 czerwca Msze św. będą o godz. 08.00 i w czasie Nabożeństwa Fatimskiego o godz. 18.30.

W niedzielę 14 czerwca, będziemy przeżywali naszą Uroczystość odpustową ku czci Patrona parafii św. Brata Alberta. Msze św. będą o godz.: 07.30,09.30,11.00 i 12.30.

Cały czas będzie do dyspozycji Zaplecze do którego również serdecznie zapraszam - Namiot i Wiata, gdzie można usiąść z innymi i wypić kawę, herbatę i zjeść ciasto. Spotykajmy się razem w świątyni, ale też przy stole. Zachęcam też do tego, by, jeśli ktoś chce, może, przynosić ciasta, coś słodkiego do zjedzenia i w ten sposób dzielić się dobrem z innymi.

Niech będzie to dla wszystkich dobry, błogosławiony czas i działania dobrego i miłosiernego Boga w czasie i w sytuacji trudności życiowych, zawodowych i ekonomicznych!

 


 

 

Czy można zobaczyć Ducha Świętego?

Oczywiście, że można. Jak na razie to nie "twarzą w twarz", ale na pewno w skutkach Jego działań. Na to "pełne" spotkanie, będzie czas, a właściwie to będzie ono już poza czasem. W naszym tu i teraz, aby doświadczyć działania Ducha Świętego, trzeba spełnić odpowiednie warunki. Apostołowie wraz z Najświętszą Maryją Panną spełnili je i mieli niezwykłe przeżycie zstąpienia na nich Ducha Świętego pod postacią języków ognia, a następnie doświadczali Jego działania zarówno w Kościele, jako wspólnocie, jak i w każdym jej członku.

Minęło prawie 2000 lat. Kościół dalej istnieje i będzie istniał, mimo ludzkiej słabości tych, którzy go stanowią. Kiedy o tym myślę, przypominam sobie pewne zdarzenie. Przed laty, podczas górskiej wędrówki w Alpach, mój przyjaciel Sepp (Józef), tamtejszy góral, podczas zażartej dyskusji o naszych grzechach w Kościele, w pewnym momencie przystanął. Pamiętam jego twarz i sylwetkę na tle pięknych gór i jak dziś słyszę słowa, które z całym przekonaniem, ten spracowany gospodarz powiedział. "Lucjan, Duch Święty jest największą gwarancją Kościoła". Czasem księdzu, trzeba takiego apostoła.

Co więc należy uczynić, aby Ducha Świętego doświadczyć i wejść z Nim w kreatywną współpracę?

Trzeba odrobić zadanie tak, jak uczy szkoła Ducha Świętego, czyli Dzieje Apostolskie. I tak:

  1. Spotkać Zmartwychwstałego Pana i pokochać Go. To przekłada się na przyjęcie Jego nauki. Nie bez znaczenia Zesłanie Ducha Świętego nastąpiło w dzień Pięćdziesiątnicy, czyli w święto dziękczynienia za przymierze z Bogiem oparte na Dekalogu.
  2. Trwać we wspólnocie, którą założył, choćby nawet nie było w niej pomysłu, jak działać.
  3. Trwać na modlitwie.
  4. Niezależnie od indywidualnej misji swojego życia, wykonywanego zawodu, jako główny cel mieć głoszenie Ewangelii Jezusa. Wtedy do każdego zadania, otrzymamy "dedykowane oprogramowanie" Ducha Świętego.
  5. Popracować nad swoją głową i językiem. Umieć dostrzegać nadzwyczajne znaki w zwyczajnej rzeczywistości. Nie nazywać tego szczęściem, zrządzeniem losu, kołem fortuny, lecz okazać wdzięczność Duchowi Świętemu.
  6. A kiedy zgrzeszymy, nie traćmy nadziei. Zmartwychwstały Jezus zwrócił się do swoich Apostołów: "Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam". Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane". I tu nie ma co kombinować, trzeba iść do spowiedzi.
  7. I wreszcie mieć odwagę mówić o Duchu Świętym i Jego dziełach.

A wtedy to wyznanie będzie miało dla nas rzeczywiste znaczenie:
"Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi.
Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę. Który mówił przez Proroków".

Ks. Lucjan Bielas

 


 

 

Co Jezus zabrał ze sobą do nieba?


W swym liście na 100 rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, papież senior Benedykt XVI, mówiąc o jego wykształceniu, zaznaczył, że teologii uczył się nie tylko z książek, ale przez konkretne trudne sytuacje życiowe. Treści poznane w literaturze, osobiście przeżywał i dogłębnie doświadczał. Wydaje się, że właśnie takie studiowanie prawd wiary jest drogą do prawdziwej mądrości, otwartą dla każdego myślącego człowieka. Tylko tak rozumiana teologia, daje możliwość tworzenia prawdziwej i głębokiej relacji z Bogiem i człowiekiem.

I właśnie w tak pojętej szkole teologicznej, zderzyłem się z Uroczystością Wniebowstąpienia Pańskiego. Wiedza zaczerpnięta z książek, pozwala mi na opisanie tego historycznego wydarzenia oraz na przeprowadzenie analizy teologicznej. Wiara pozwala mi na ucieszenie się wprowadzeniem przez Jezusa, ludzkiej natury do boskiej rzeczywistości Trójcy Przenajświętszej. To On daje świadomość sensu i celu życia, a jako "niebieski deweloper", przygotowuje każdemu mieszkanie w domu Ojca Niebieskiego. To On jako prawdziwy Bóg, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, jest obecny wszędzie, tak jak zechce i w niebie i na ziemi. Jego odejście każe Go oczekiwać, albowiem odchodzi jako żywy. Sam odchodzi i sam wróci. Zwyciężył zło, ma więc prawo do sądu. A dodatkowo, na nasze ziemskie tu i teraz, daje nam prawdziwą mądrość, Boską Mądrość - Ducha Świętego. To właśnie w Jej świetle, odczytywane życie staje się szkołą teologii. To wiem z książek i akceptuję wiarą.

Tymczasem w jednej niemal chwili, kiedy zdrowie okazało się wątpliwe, a szpital ratunkiem, zatrzymany w locie, ląduję wśród chorych. Rewolucja w życiu i w kalendarzu, a przede wszystkim w głowie. W tym przewróconym do góry kołami osobistym światku, jawi się Bóg ze swoją łaską, można powiedzieć z dodatkowym oprogramowaniem na nową sytuację. I pojawili się ludzie z ogromną ilością dobra w sercu i skuteczności w działaniu. Otoczony modlitwą i wszelką możliwą pomocą, uświadomiłem sobie tak mocno, jak nigdy dotąd, że dobro, zarówno to nieskończone, wypracowane przez Jezusa, jak i to nasze ludzkie, wraz z Nim wchodzi do nieba, do domu Ojca Niebieskiego, do banku, gdzie jego wartość na niczym nie straci. Jezus, wstępując do nieba, nie tylko bierze ze sobą naszą ludzką naturę, ale i naszą ludzką dobroć.

Apostołowie dwa razy żegnali Jezusa. Pierwszy raz, kiedy składali Go w grobie. Wtedy wszystko się im zamknęło. I drugi raz, kiedy wstępował do nieba. Wrócili do Jerozolimy radośni i otwarci na czynienie prawdziwego dobra.
Nie marnujmy więc czasu, póki go jeszcze mamy!


Ks. Lucjan Bielas


 

Czasy piękne, a zarazem trudne.
(J 14, 15-21)

Takie zawsze były, są i będą. Do mądrości życiowej człowieka, należy umiejętność czytania znaków czasu zarówno tych zewnętrznych, wokół nas, jak i tych wewnętrznych, jawiących się w przestrzeni naszej duszy, do których nikt poza nami i Stwórcą nie ma dostępu. Odczytanie tych znaków jest warunkiem podjęcie skutecznego działania.

Dziś Jezus proponuje nam pomoc, bez której zarówno poznanie, jak i działanie nie jest skuteczne. Proponuje Ducha Prawdy, Ducha Pocieszyciela (tłum. dosł. - Obrońcę). Jezus jasno określił klucz konieczny do otrzymania Jego wsparcia: "Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna".

Kluczem jest miłość Jezusa. Nie wystarczy sama wiara w Boga, czyli uznanie Najwyższej Istoty. Trzeba poznać i pokochać Jezusa. W grę wchodzi więc najgłębsza interpersonalna relacja, która weryfikuje się w zachowaniu Jego przykazań, czyli weryfikuje się życiem, a nie deklaracjami. Nie chodzi więc o długość modlitw, piękno słów i głębię myśli. Liczy się tylko życie, które w najdrobniejszych sprawach przekłada się na relację miłości do Jezusa. Dar, który wtedy otrzymujemy od Ojca i Syna – Duch Święty, nie ma nic z tego świata i dlatego świat Go nie zna. Na tym zaś świecie, wszystkim, którzy Go otrzymali, daje bezpieczeństwo i nieprawdopodobną skuteczność działania. Jest boskim pierwiastkiem Miłości, która nigdy nie umiera.

Znakomitym przykładem działania Ducha Świętego jest Kościół Apostolski. Początkowo zalękniony i zamknięty, lecz po Pięćdziesiątnicy odważny i otwarty. Spisane przez św. Łukasza Dzieje Apostolskie, to po prostu księga Ducha Świętego w niepojęty sposób działającego w twardych realiach ówczesnego Imperium Rzymskiego.

Zbliżająca się zaś 100 rocznica urodzin św. Jana Pawła II, stanowi znakomitą okazję do zobaczenia, jak we współczesnym świecie, człowiek kochający Chrystusa i żyjący Jego Ewangelią, może otworzyć się na Ducha Świętego. Dzieło, które Bóg przez niego dokonał, nie byłoby możliwe przy zastosowaniu, tylko ludzkich narzędzi.

Trudno z tymi przykładami dyskutować.

Stawiam sobie proste pytanie: czy kocham Jezusa? Czy moim życiem stwarzam przestrzeń w sobie i wokół mnie, dla Ducha Prawdy i Obrońcy?

Ks. Lucjan Bielas

 


 

 

Sezonowa pobożność

Tak historycy zajmujący się epidemiami, charakteryzują jakość religijnych postaw kształtujących się podczas tego wyjątkowego doświadczenia. Materiał badawczy jest ogromny. W samym Krakowie w latach 1500 do 1750, mieszkańcy przeżyli 92 epidemie, które pochłonęły tysiące ofiar. Kiedy pojawiała się dżuma, bo to przede wszystkim o nią chodziło, miasto zaprowadzało ostre restrykcje dotyczące higieny i dyscypliny społecznej. Z bogactwa doświadczeń wyciągano wnioski, które celnością mogą zdumiewać współczesną naukę.

Z tym wszystkim wiązały się postawy ludzkie zupełnie analogiczne do tych, które mamy niestety, możliwość zaobserwowania dzisiaj. Wielu w doświadczeniu śmiertelnej choroby, wobec której medycyna jest bezradna, w naturalny sposób zwracają się do Boga. Nie brakowało też takich, którzy uciekali we wszelkie możliwe używki, albo widzieli w nieszczęściu innych, znakomitą okazję poprawy swojego materialnego bytu. Ta różnorodność postaw, jest znakomitym dowodem wolności człowieka. Ci zaś, którzy korzystając z niej, wracali do Boga, czy też umacniali relację z Nim, też okazywali się różni. Dla cierpiących i umierających relacja z Bogiem, Panem życia i śmierci była światłem i nadzieją w ciemności. W grupie tych, którzy przeżyli, wydaje się, że tylko niewielu było prawdziwie wewnętrznie przemienionych.

Na początku epidemii zwykle zamierały gospody i domy publiczne, a ożywały kościoły. Gorliwie zanoszono modlitwy, uczestniczono w Mszach św. i przystępowano do Spowiedzi. Wzrastała ilość nabożeństw, procesji błagalnych, a kaznodzieje roztaczali wizję Boga surowego i bezwzględnego sędziego. To wszystko w pejzażu wszechobecnej śmierci, miało swój wydźwięk, ale jak się okazuje tylko chwilowy. Okazuje się, że można i do śmierci się przyzwyczaić, a powrót do życia połączyć z powrotem do grzechu. Trafnie, ową sezonową pobożność, ujął papież Urban VIII w tzw. Suplikacjach (prośbach):

Wyznajemy z płaczem w karaniu, - czegośmy się dopuszczali, a po nawiedzeniu zapominamy, - czegośmy dopiero płakali.

Gdy miecz Twój na nas podniesiony trzymasz, - wieleć obiecujemy, a skoro go spuścisz, - obietnic wykonać nie chcemy.

Warto o tej słabości natury ludzkiej wiedzieć w momencie powracania do życia po koronawirusie. Na jak długo? - nie wiemy. Dziś miłosierny, acz sprawiedliwy Jezus przypomina nam prawdą podstawową:

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” (J14.6).  Warto, choćby to jedno zdanie jak Bożą mantrę, codziennie powtarzać, a może w budowaniu nowej rzeczywistości, unikniemy niepotrzebnych błędów.

Ks. Lucjan Bielas


 

Dziecko i krzyż

To tytuł wiersza Kamila Cypriana Norwida, którego treść od wielu lat jest w moim umyśle i sercu. Dziś ma ten tekst dla mnie wyjątkowe znaczenie. Dziś - to znaczy w czasie podboju świata przez Chiny i korona wirusa, w czasie zasłoniętych twarzy, zamarłych ulic, rozbudzonego lęku, wystudzonej gospodarki. Dziś - to znaczy w czasie kiedy coraz więcej nas wierzących pyta o miejsce Kościoła w tym świecie i o nasze miejsce w Kościele. Dziś - to znaczy w czasie marginalizacji języka ojczystego, a dominacji języka angielskiego w jego korporacyjnym wydaniu wraz z korporacyjnym sformatowaniem umysłów. Dziś - to znaczy w czasie powolnego wybudzania społeczeństwa z "farmakologicznej śpiączki", połączonego z lękiem, co i jak w przyszłości zadziała? Dziś - to znaczy w niedzielę Dobrego Pasterza, kiedy to staje przed nami Jezus Chrystus, jako jedyna brama dla owiec, prowadząca do prawdziwie bezpiecznej rzeczywistości (J10,1-10).

- Ojcze mój! twa łódź, Wprost na most płynie - Maszt uderzy! ... wróć ..., Lub wszystko zginie.
Patrz! Jaki tam krzyż, Krzyż niebezpieczny - Maszt się niesie w z-wyż, Most mu poprzeczny -
-Synku! trwogi zbądź; To znak - zbawienia; Płyńmy! bądź co bądź - Patrz jak? się zmienia ...
Oto - wszerz i w z-wyż, Wszystko to samo. - Gdzież się podział k r z y ż? - Stał się nam bramą

Ten wiersz napisany w 1866 roku, to dwa nakładające się na siebie obrazy. Pierwszy to Kościół Boży - łódź "Ojca mojego", w której jesteśmy. Masztem łodzi jest Jezus "z-wyż" - z wysoka, z nieba zstępujący, by nas wzwyż - do nieba pociągnąć. Dzięki temu masztowi, łódź ma żagiel, a więc możliwości płynięcia. Kiedy jednak zbliża się most, pojawia się problem. Krzyż, który powstaje według praw perspektywy, z pionowej linii masztu i poziomej linii, zbliżającego się mostu, wydaje się niebezpiecznym. W miarę zbliżania się krzyż znika, a most staje się bramą.

Ta genialna symbolika, ukazuje prawdę o Kościele w świecie pojętym jako łódź Ojca Niebieskiego i o kluczowej w nim roli Jezusa Chrystusa. Jest ona nie tylko wynikiem twórczej wizji, lecz przede wszystkim, osobistego doświadczenia wiary Norwida, który miał odwagę wraz z Zygmuntem Krasińskim, stanąć po stronie atakowanego papieża Piusa IX podczas zamieszek w Rzymie w 1848 roku.

Ten utwór ma jeszcze jeden wymiar. Dotyka podstawowej relacji wychowawczej - ojciec i syn. Są razem w jednej łodzi. Rozmawiają ze sobą. Ojciec daje synowi poczucie bezpieczeństwa oparte na relacji z Jezusem i potrafi o tym opowiedzieć, wykorzystując, wydawałoby się, zupełnie prozaiczną sytuację. Taka prosta szkoła postrzegania szansy w problemach. Jest to możliwe dzięki relacji z Chrystusem. Tylko i tylko wtedy z Nim i przez Niego, zawsze obecne w naszym życiu krzyże przekształcają się w bramy.

Im jestem starszy, tym bardziej jasno i bezkompromisowo to widzę.

Ks. Lucjan Bielas

 

W związku z pytaniami wiernych o możliwość udzielenia pomocy/wsparcia dla Parafii udostępniamy numer konta bankowego:

56 1240 1330 1111 00104307 6344


 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 3 z 12

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś199
mod_vvisit_counterWczoraj179
mod_vvisit_counterW tym tygodniu378
mod_vvisit_counterW tym miesiącu6166
mod_vvisit_counterWszystkich802084

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet