Intencje mszalne od 31 października do 07 listopada 2021 r.

Więcej…
 

Św. Józef – Patron ludzi nic nie znaczących.

Co jakiś czas jesteśmy świadkami rozmaitych plebiscytów, konkursów, czy też wręczania prestiżowych nagród za rozmaite osiągnięcia w dziedzinie nauki, polityki i kultury. Wiemy, kto zdobył Oskara, a kto Złotego Buta, kto Złotą Piłkę, a kto Platynową Płytę, kto został politykiem, a kto dziennikarzem roku. Po raz kolejny rozdano nagrodę Nobla i na „ustach” całego świata, znalazły się nazwiska naukowców, polityków, pisarzy i innych wyjątkowych ludzi, którzy dokonali przełomowego odkrycia, czy w znaczący sposób przyczynili się do poprawy którejś z dziedzin naszego życia. Każdego dnia pierwsze strony gazet, pokazują zdjęcia najbardziej wpływowych ludzi świata, a telewizyjne dzienniki i internetowe portale, publikują wywiady, wystąpienia i wypowiedzi ważnych i znaczących osób, prawdziwych lub rzekomych autorytetów, którzy posiadają jedną cechę wspólną – są medialnie rozpoznawalni – są kimś!? To wszystko przypomina nam jedną z naszych ludzkich potrzeb – potrzebę znaczenia, dostrzeżenia przez innych, docenienia, uznania i akceptacji – po prostu potrzebę bycia kimś. Z tego też powodu interesujemy się życiem innych ludzi. A najbardziej zachwycamy się życiem ludzi sławnych i „znaczących”, którzy się wybili ponad przeciętność, osiągnęli światowy lub lokalny sukces, a teraz są na ustach innych: zapraszani są na ważne uroczystości, podejmowani z największymi honorami, wyróżniani i chwaleni, odbierają nagrody i stawiani są nam za wzór. Wielu ludzi marzy o pamiątkowym zdjęciu u boku osoby sławnej, czy autografie, nie mówiąc już o jakiejś rzeczy, która do niej należała, a traktowana jak relikwia, umieszczona zostaje na honorowym miejscu w domu i strzeżona jak największy skarb. Interesujemy się sławnymi osobami, podziwiamy ich, marzymy i zazdrościmy im ponieważ często nasza potrzeba bycia kimś jest niezaspokojona, a na dodatek mylnie uważamy, że skoro nie możemy się pochwalić podobnymi i wyjątkowymi osiągnięciami – to jesteśmy nikim. Po blisko 20 - tu latach, przypadkowo spotykają się koleżanki ze szkoły. Jedna zadaje drugiej pytanie: co u ciebie słychać, co robisz w życiu? Na co pada odpowiedź: nic szczególnego, życie ułożyło mi się standardowo, jak innym: mąż, dwójka dzieci – widzisz, żadnych fajerwerków. A ty? Druga odpowiada: ja tak samo! Czy faktycznie bycie matką i żoną nie jest żadnym życiowym osiągnięciem? Czy bycie zwyczajnym, prostym człowiekiem oznacza, że nic nie znaczymy - jesteśmy nikim?

W Ewangelii Św. Mateusza znajdujemy słowa, które pokazują, jak na nasz świat patrzy sam Bóg: W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. (Mt 11,25). Te słowa w sposób szczególny można odnieść do naszego jubileuszowego patrona Św. Józefa, który w oczach współczesnego mu świata - wraz z Maryją i Jezusem - był ewangelicznym prostaczkiem, którym nie warto się zajmować - możemy nawet powiedzieć, że dla ówczesnego świata był nikim. Życie ułożyło mu się standartowo: żona, jedno dziecko – żadnych fajerwerków! Kto o nich wiedział? Nawet ich najbliższa rodzina nie była wtajemniczona w sprawy, które Bóg rozpoczął w ich życiu w chwili Zwiastowania. Herod, który chciał zabić Dziecię, właściwie szukał niewiadomo kogo – poza miejscem urodzenia zapowiadanego króla, nic o nim nie wiedział - dlatego w swoim szaleństwie, kazał pozabijać w okolicy Betlejem wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat. Czy współczesne Imperium Rzymskie, z Cezarem Augustem na czele i Kwiryniuszem, który był wielkorządcą Syrii, zdawało sobie sprawę, że w ich potężnym imperium, przed którym drżą pozostałe narody ówczesnej mapy geopolitycznej, rodzi się Zbawiciel świata. Któż wtedy wiedział, że Bóg wybrał pokorną „nic nieznaczącą” dziewczynę z Nazaretu – miasteczka o złej opinii – i prostego, „nic nieznacznego” i ubogiego cieślę, aby im powierzyć najważniejsze sprawy świata – i to nie tylko w skali historycznej, ale w skali wiecznej?

Kiedy miał narodzić się Jan Chrzciciel, św. Łukasz napisał: Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. (Łk 1,1n). A kiedy Maryja z Józefem wybierali się do Betlejem napisał: W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. (Łk 2,1n). Co prawda wymienieni zostali sławni i możni tego świata, ci którzy w opinii współczesnych ludzi byli kimś, mieli decydujący wpływ na światową politykę i gospodarkę: kto będzie panował, a kto będzie niewolnikiem. Jednak tak naprawdę stanowili tylko tło prawdziwej historii, która się wtedy toczyła i byli tłem dla naprawdę ważnych osób: Jezusa, Maryi i Józefa, którzy w tej historii się pojawili. I byli tłem dla najważniejszych wydarzeń, które prawdziwie zmienią losy tego świata – ponieważ dokona się Dzieło Odkupienia. Tyle, że to wszystko, przed „znaczącymi”, dumnymi i pysznymi tego świata, zostało ukryte. Często właśnie tak jest, że to co jest w świecie najważniejsze, przed wzrokiem ludzi zostaje ukryte – nie dlatego jakoby Bóg bawił się z nami „w chowanego”, ale dlatego, że nieoczyszczone z grzechu oczy, widzą opatrznie i przewortnie. Dlatego jedni widzą sprawy Boże, inni ich nie dostrzegają. To, czego się na tym świecie tak bardzo boimy, co jest takie potężne i groźne, albo fascynujące i pociągające, stanowi tylko tło dla Bożego działania. Ks. Jarosław Międzybrodzki, w pięknych rozważaniach o Św. Józefie, podaje przykład Św. Faustyny, mówiąc, że kiedy Europa lat trzydziestych minionego wieku żyła dojściem Hitlera do władzy i z przerażeniem oczekiwała konsekwencji tego wydarzenia, nic nieznacząca zakonnica w Polsce, z tak zwanego drugiego chóru – a więc pracownica fizyczna - otrzymała orędzie o Bożym Miłosierdziu, które rozeszło się po krańcach świata i do tej pory ratuje wieczny los milionów dusz ludzkich.

Podobnie ukazuje nam Bóg Św. Józefa. Kiedy Imperium Rzymskie żyło decyzjami Cezara Augusta, a Jerozolima zastanawiała się nad tym, jak pozbyć się okrutnego Heroda i czy trzeba płacić podatki Cezarowi, „nic nieznaczący” Cieśla z Nazaretu wprowadza do swojego domu „nic nieznaczącą” młodą Niewiastę w stanie błogosławionym, która spodziewa się narodzin „nic nieznaczącego” w oczach świata Dziecięcia i rozpoczyna „nic nieznaczącą” w oczach świata misję, o której nikt się nie dowie, i nikt nie napisze za jego ziemskiego życia.
Bóg największych rzeczy dokonuje w ukryciu, pośród zwykłych spraw codzienności, posługując się „zwykłymi” ludźmi - „nic nie znaczącymi” w oczach świata. Przypomniał nam o tym papież Franciszek w liście apostolskim „Patris Corde” : „nasze życia są tkane i wspierane przez zwykłe osoby – zazwyczaj zapominane – które nie występują w tytułach gazet i magazynów, ani na wielkiej scenie ostatniego show, lecz niewątpliwie dziś zapisują decydujące wydarzenia na kartach naszej historii – są nimi lekarze, pielęgniarki i pielęgniarze, pracownicy supermarketów, sprzątacze, opiekunowie i opiekunki, kierowcy samochodów dostawczych, siły porządkowe, wolontariusze, kapłani, zakonnice i wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie ratuje się sam. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli pokazuje naszym dzieciom, poprzez małe, codzienne gesty, jak stawiać czoło kryzysowi i go pokonywać, dostosowując zwyczaje, podnosząc wzrok i zachęcając do modlitwy. Ileż osób modli się, ofiarowuje i wstawia w intencji dobra wszystkich”. Wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie, mężu, który przechodzi niezauważony, człowieku codziennej obecności, dyskretnej i ukrytej, orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych. Św. Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na „drugiej linii”, mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia.

Bóg działa w ukryciu, pośród zwykłych spraw codzienności, posługując się „zwykłymi” ludźmi „nic nie znaczącymi” w oczach świata. Taką drogę wybrał dla swojego Syna, taką wybrał dla Maryi i Józefa. Taką wybiera dla nas. A więc losy tego świata, wciąż zależą od „nic nieznaczących” ludzi, którzy budują rodzinę na sakramencie małżeństwa, którzy w duchu wiary wychowują dzieci, którzy dzień w dzień odmawiają Pacierz i Różaniec, którzy w każdą niedzielę idą na Mszę św., którzy trzymają się takiej „błahostki” jak systematyczna spowiedź, którzy wsłuchują się w Słowo Boga i z zaufaniem do Niego znoszą wszelkie utrapienia życia. Ten świat wciąż istnieje dzięki modlitwom i ofiarom „nic nie znaczących” ludzi - a patronuje im Św. Józef z Nazaretu – z miasteczka, z którego ponoć nic dobrego pochodzić nie może.

Ks. Stanisław Kozik

 

Wolność i oświecenie
(Mk 10, 46b-52)

Bartymeusz to inteligentny niewidomy, widzący inaczej. Choć zdany był na ludzi, na ich pomocną dłoń i światło ich oczu, to jednak w swym wewnętrznym doświadczeniu postrzegał rzeczywistość inaczej, nieustannie rozwijając umiejętność samodzielnego myślenia. Tak jest bardzo często z niewidomymi i dlatego należy ich uważnie słuchać, bo widzą to, czego inni nigdy nie zobaczą.

Żebrzący przy drodze Bartymeusz, słyszał to, co ludzie mówią i wyłapywał istotę tego, co się wokół niego działo. Kiedy tamtędy przechodził Jezus, wiedział, że to jego jedyna szansa, której nie może zmarnować. Znamienne jest jego wołanie: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Obok przechodził Jezus z Nazaretu, a Bartymeusz widział Syna Dawida, widział Mesjasza. I tu tkwiło źródło jego natręctwa, właśnie takiego, jakiego Jezus oczekuje od tych, którzy Go proszą (por Łk 11,5-13 oraz Łk 18,7).

W opisie tej sceny znamienny jest płaszcz. Dla niewidomych w tamtych czasach odgrywał on ogromną rolę i to nie tylko jako ochrona przed chłodem, ale właśnie w płaszczu niewidomy przechowywał zwykle to, co użebrał. Naturalną więc było rzeczą, że niewidomy bardzo go strzegł. Tymczasem, co trafnie zauważył Ewangelista, Bartymeusz, wezwany przez Jezusa ruszając na spotkanie z Nim, zostawił swój płaszcz, czyli całe swoje ziemskie zabezpieczenie.

I tak oto niewidomy Bartymeusz, stanął przed Jezusem z wiarą zrodzoną ze słuchania, stanął ze świadomością, że stoi przed Bogiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, a nie że stoi przed lekarzem okulistą, dysponującym ludzką wiedzą i będącym w ludzkich ograniczeniach.

I znów pada owo znamienne pytanie Jezusa: Co chcesz, abym ci uczynił? To pytanie Boga skierowane do człowieka, otwiera nieopisaną przestrzeń wolności człowieka, który paradoksalnie znajduje się w dużej ludzkiej biedzie, w zniewoleniu ślepotą. W tej przestrzeni wolności mógł zaistnieć akt wielkiej wiary, zawarty w prostej prośbie: Rabbuni, abym przejrzał. Jezus tę wolność pogłębia: Idź (dosł. odejdź), twoja wiara cię uzdrowiła. Zwracając się do uzdrowionego słowem – odejdź, Jezus dał Bartymeuszowi pełną wolność, którą on zagospodarował najlepiej jak mógł i poszedł za Nim.

Benedykt XVI zauważa, że uzdrowiony, a przede wszystkim oświecony Bartymeusz, rusza za Jezusem drogą do Jerozolimy, stając się Jego uczniem. W starożytności chrześcijańskiej droga do Sakramentu Chrztu św. czyli droga wiary, była zwana drogą oświecenia. Ona wykracza poza chrzest, szczególnie teraz, kiedy głównie chrzci się dzieci. Jest to droga nieustannych naszych decyzji, które często wbrew otaczającemu nas krzyczącemu światu, są kroczeniem za Jezusem drogą Jego ucznia.

Im bardziej zniewala mnie osaczający zewsząd świat, im bardziej chcą mnie uciszyć, tym bardziej słucham Jezusa i chcę Go lepiej poznać. Im bliżej jestem Jezusa, tym bardziej czuję prawdziwą wolność, i tym więcej we mnie światła, które wiem, że nigdy nie zagaśnie.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - XXX Niedziela zwykła - 24.10.2021 r.
Więcej…
 
Intencje mszalne od 24 do 31 października 2021 r.
Więcej…
 

W czym mogę pomóc?
(Mk 10, 35-45)

Zapewne każdy z nas spotkał się w sklepie, czy też w jakimś zakładzie usługowym z takim właśnie pytaniem: W czym mogę pomóc? Taka otwartość tworzy zwykle dobrą relację między klientem poszukującym jakiegoś towaru, czy potrzebującym konkretnej pomocy a tym, który zna asortyment i swoje możliwości. To proste pytanie, jeszcze szczerze postawione sprawia, że to człowiek jest ważniejszy niż towar. Taka otwartość zwykle generuje pytania klienta i generuje możliwość sensownej konsultacji, pożytecznej dla obu stron. Jakże przekonywające jest nieraz proste stwierdzenie sprzedającego: sam to kupiłem i jestem bardzo zadowolony.

Muszę się przyznać, że bardzo lubię takie nastawienie prowadzącego sklep, czy usługę, nawet wtedy, kiedy nie mam nic konkretnego na myśli, kiedy tylko chcę chwilę w tym sklepie pobyć i pozwolić sobie na szczyptę luksusu, aby potrzeba niejako sama się w głowie urodziła. Jesteśmy świadomi bolesnego faktu, że zakupy internetowe zabiją tak prostą, ale jakże ważną międzyludzką relację.

On ich zapytał: "Co chcecie, żebym wam uczynił?" To pytanie postawił Jezus swoim uczniom, to pytanie postawił Bóg, człowiekowi. To pytanie postawił wszechwiedzący i wszechmogący Stwórca, swojemu stworzeniu. To pytanie stawia Jezus mnie również dzisiaj. Nieopisana gotowość Boga Jezusa na wysłuchanie człowieka to pozwolenie na sformułowanie prośby, która może nie jest najmądrzejsza, ale i tak jest przez Jezusa przyjęta i tak przeformatowana, że nic pożyteczniejszego człowiek otrzymać nie może. Warto pod takim kątem prześledzić dzisiejszą Ewangelię. Ludzkie ambicje Jana i Jakuba, które wygenerowały konfliktową sytuację między uczniami, Jezus znakomicie przepracowuje: Nie tak będzie między wami. Wprowadza ich w inną logikę wielkości i zarządzania. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich.

Jezus miał i ma dalej prawo tak do nich i do nas powiedzieć i tego od nich i od nas zażądać, ponieważ: Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu. Cała Ewangelia, to spotkanie z Jezusem Chrystusem – Sługą, każda nasza modlitwa, a przede wszystkim, każda Eucharystia to spotkanie z Jezusem Chrystusem – Sługą. W każdym z tych spotkań rozlega się Jego pytanie: Co chcesz, abym ci uczynił? Dawajmy Mu odpowiedź, może nawet niedojrzałą, ale nie odchodźmy od Niego w tzw. duchowość internetową. Trwając przy Nim, pozwolimy Mu na przekucie naszych pomysłów w prawdziwą życiową mądrość.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - XXIX Niedziela zwykła - 17.10.2021 r.
Więcej…
 
Intencje mszalne od 17 do 24 października 2021 r.
Więcej…
 

Czy mam jakiś wpływ na współczesną ekonomię?

(Mk 10, 17-30)

Jedną z ważnych informacji, które mogą odrobinkę pomóc nam w zrozumieniu przemian we współczesnym świecie, jest ujawnienie faktu, że trzy firmy zarządzają majątkiem przekraczającym 12 bln dol., czyli większym niż łączne PKB Japonii, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Analitycy procesów ekonomicznych twierdzą, że od końca XIX wieku, a więc od czasów zdominowanych przez Vanderbiltów i Rockefellerów, nie było w gospodarce monopolizacji i koncentracji kapitału na tak wielką skalę. Tak więc, trzech tzw. inwestorów instytucjonalnych, a są to BlackRock, Vanguard i State Street, w ogromnej części kontrolują światowym rynkiem, stając się wg., prof. Erica Posnera, prawnika z University of Chicago, przyczyną odchudzenia naszych portfeli.

Już Arystoteles zwracał uwagę na fakt, że taka kumulacja kapitału w rękach niewielkiej grupy udziałowców, jest śmiertelnym zagrożeniem stabilizacji społecznej i jest prostą drogą do rewolucji. Historia, która jest nauczycielką życia, wielokrotnie zweryfikowała słuszność tezy tego wybitnego filozofa. Nie można biernie czekać na krwawe rozruchy, lecz podjąć zdecydowane, ale pokojowe, działania. Wspomniany Eric Posner, proponuje rozbicie niebezpiecznych monopoli głęboką reformą prawa własności. Wydaje się ona atrakcyjna, lecz, znów jak uczy historia, bez przemiany ludzkich sumień nigdy nie będzie do końca skuteczna. Tak więc, zostawiając na boku ekonomię, zajmijmy się właśnie uzdrowieniem sumień, a to właśnie proponuje nam dzisiaj sam Jezus Chrystus.

W dzisiejszej Ewangelii uczy On, że bogatemu człowiekowi nie jest łatwo wejść do królestwa Bożego, ale nie jest to niemożliwe. Bóg może serce człowieka pozyskać do solidarności z potrzebującymi i pobudzić go do dzielenia się z nimi. Można, za Benedyktem XVI powiedzieć, że Bóg może pozyskać człowieka do tzw. logiki dającego. To właśnie do tej logiki, Jezus zaprosił kiedyś bogatego młodzieńca, do tej logiki zaprasza nas dzisiaj. To zaproszenie wtedy przerosło młodego człowieka, który choć zachowywał przykazania, to jednak nadzieję bardziej pokładał w tym, co posiadał, niż w Panu Wszechświata. Wiemy z doświadczenia, a może i z autopsji, że przerasta ono wielu z nas, a wypowiedziane wtedy przez Jezusa słowa budzą znaczny niepokój: Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.

Znając życie, można więc razem z uczniami postawić pytanie: Któż więc może być zbawiony?

Postawił je sobie pewien mieszkaniec Aleksandrii, dużego i bardzo bogatego miasta w Imperium Rzymskim, a był nim święty mnich i teolog, Klemens Aleksandryjski (+ ok. 213). Było to pytanie tym bardziej zasadne, że miał wokół siebie bardzo dużo bogatych ludzi, którzy pragnęli być dobrymi chrześcijanami i poważnie brali troskę o swoje zbawienie. Nic dziwnego, że właśnie ten fragment Ewangelii mówiący o bogatym młodzieńcu, budził wiele praktycznych pytań. Wychodząc im naprzeciw, Klemens w traktacie pt. „Który człowiek bogaty może być zbawiony?”, wyjaśnia sens ewangelicznej opowieści: Ma ona pouczyć ludzi zamożnych, iż nie powinni oni tracić nadziei i dlatego zaniedbywać swego zbawienia, ani też niszczyć bogactwa i potępiać go, jako podstępnego wroga życia, ale że muszą uczyć się, w jaki sposób należy bogactwo używać, aby życie pozyskać (27,1).

Punkt uchwycenia tej równowagi, wskazuje uczniom sam Jezus:Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Tak więc, jak przystało na świadomy byt krótkoterminowy, posiadaj, zachowując dystans do tego, co masz. Zarządzaj tym mądrze, nadzieję pokładając w Jezusie i od Niego biorąc przykład, a bogactwo będzie rakietą do nieba, a nie kamieniem młyńskim uwiązanym u szyi.

Nie mam bezpośredniego wpływu na bogatych tego świata, ale mam wpływ na siebie i na swoje decyzje w zarządzaniu tym, co Bóg mi powierzył. Jako ubogi w duchu, do którego należy królestwo niebieskie, mam gigantyczne możliwości, ale tylko przez Jezusa. Inną drogą jest rewolucja, ale takiej nie chcę!

Ks. Lucjan Bielas

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 6 z 34

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś359
mod_vvisit_counterWczoraj601
mod_vvisit_counterW tym tygodniu960
mod_vvisit_counterW tym miesiącu8520
mod_vvisit_counterWszystkich989581

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet