Ogłoszenia duszpasterskie - 3. Niedziela zwykła - 23. 01. 2022 r.
Więcej…
 

Nadprzyrodzone wymiary Słowa Bożego

Czy jest coś bardziej kruchego niż słowo, które wypowiedziane umiera chwilę później? Czy jest coś bardziej trwałego niż słowo, które wypowiedziane może zmienić bieg historii, ludzkie życie, dać nadzieję lub zabić? Jeśli słowo ludzkie posiada tak wielką moc, cóż powiedzieć o Słowie Boga? Dziś Słowo Boga zaprasza nas do wejścia w swój świat. W jaki sposób poruszać się w nim? Jak odnaleźć w nim obecność samego Pana? Jak usłyszeć w nim Słowo życia wiecznego – i to dla mnie zanurzonego w wirze życia doczesnego?

1. Słuchać bez pośpiechu, jak odpoczywający przy źródle wędrowiec:

Liturgia Słowa, którą przeżywamy podczas każdej Eucharystii, to uprzywilejowany moment, w którym Biblia zaprasza nas do wejścia w swój świat. Liturgii tej nie wymyśliliśmy my chrześcijanie, o czym możemy się przekonać słuchając dzisiejszego pierwszego czytania z Księgi Nehemiasza. Historia tej księgi rozgrywa się w piątym wieku przed Chrystusem, za czasów króla perskiego Artakserksesa, kiedy Izraelici po okresie wygnania babilońskiego wracają do swojej ojczyzny. Jednym z głównych bohaterów tamtych czasów jest Ezdrasz, kapłan i pisarz, który prowadzi pierwszy pochód około dwóch tysięcy rodaków, mających odbudować Jerozolimę i zniszczoną świątynię. W dzisiejszym pierwszym czytaniu spotykamy go już po kilkunastu latach, kiedy na dziedzińcu odnowionego domu Bożego przewodniczy obchodom Święta Namiotów.

Liturgia tego święta do złudzenia przypomina naszą liturgię Słowa. Ezdrasz przynosi Księgę Prawa, Torę, i czyta ją wobec wszystkich, mężczyzn i kobiet. Czyni to na specjalnym podwyższeniu, odpowiednik późniejszej bimy w synagodze i naszej ambony w kościele. Słowo Boże czytane jest z dodatkiem objaśnienia, które czynią lewici – to nasze kazanie. Prawdopodobnie objaśnienia sprowadzały się do tłumaczenia Tory spisanej w języku hebrajskim na aramejski, którym mówili Izraelici po latach niewoli. Wreszcie po skończonym czytaniu Ezdrasz błogosławi lud, który stojąc odpowiada „Amen”. Taki scenariusz liturgii słowa do dziś dnia obserwować można w synagogach, w pierwszym wieku po Chrystusie przejęliśmy go także my chrześcijanie.

Oprócz tych podobieństw w liturgii Ezdrasza na szczególną uwagę zasługuje jeszcze kilka momentów. Uszy wszystkich, pisze autor, zwrócone były ku Księdze Prawa (Ne 8, 3). Można sobie wyobrazić atmosferę skupienia, milczenie, które panowało wówczas na placu świątynnym i jeden głos, który wybrzmiewał w tej ciszy i czytał, czytał niezmordowanie, od rana aż do południa. Nikt się nigdzie nie spieszył, nikogo nie męczyło słuchanie. Ci, którzy przeszli długą drogę niewoli, wiedzieli już, że nie mają się gdzie spieszyć. Wielu z nich utraciło wszystko podczas upadku Jerozolimy, wielu zaryzykowało wszystko wracając do niej. Byli jak zmęczeni drogą wędrowcy, którym wreszcie dane było zatrzymać się i pić długo, bez pośpiechu. Pili ze źródła Słowa Bożego, Słowa, które, zapomniane i nie słyszane przez lata, znów powracało do nich.

A kiedy Ezdrasz wzniósł swoje ręce do błogosławieństwa, lud upadł na twarz i oddał pokłon. Czyżby kłaniali się Ezdraszowi, który wskrzesił ich, przyprowadzając na nowo do kraju przodków? Nie, Izrael oddał pokłon Księdze Prawa. Tekst hebrajski używa w tym miejscu czasownika hwh, który oznacza pokłon oddawany samemu Bogu. Jesteśmy obecni w chwili, kiedy w narodzie wybranym rodzi się prawdziwy kult Słowa. Później, kiedy najazd rzymski Tytusa zniszczy świątynię i rozproszy Żydów po całym świecie, przetrwa tylko Słowo, w którym mieszka Bóg, cześć dla Tory, którą traktować będą jako jego wcielenie. Jej poświęcać będą całe swoje życie, studiując ją, ucząc się jej na pamięć, recytując w modlitwach.

2. Słuchać Jezusa, który zaprasza do wędrówki wiary:

Także Jezus, Słowo Wcielone, podczas Eucharystii przechodzi pośród nas. Czy towarzyszy Mu jakiekolwiek poruszenie naszego serca? Być może nie zauważamy Go nawet, tymczasem ile napięcia towarzyszyło jego pojawieniu się w synagodze w Nazarecie. Kiedy powstał, aby czytać Pismo zawisły na nim spojrzenia wszystkich zgromadzonych. Odczytał fragment mesjański z Księgi Izajasza, o Słudze Jahwe, na którym spoczął Duch Pana, który przywraca wzrok niewidomym, ogłasza wolność uwięzionym, obwołuje rok łaski. Kiedy zwinął księgę i usiadł, oczy wszystkich wciąż były w Nim utkwione. Oczekiwali wyjaśnienia. Nic prostszego, Słowo Boże na ten dzień mówiło właśnie o Nim. Mieszkańcy Nazaretu a wraz z nimi i my oczekujemy tylko jednego wyznania Jezusa – „To o Mnie mówi prorok Izajasz, ja jestem oczekiwanym Mesjaszem”. Tymczasem Jezus wypowiada tylko enigmatyczne zdanie: „Dziś spełniły się te Słowa Pisma, któreście słyszeli.” W jaki sposób się spełniły?- tego już nie dane nam jest wiedzieć.

Dlaczego Jezus nie odkrywa swojej tożsamości, dlaczego nie mówi od razu, kim jest? Dlaczego twierdzi, że wypełniły się słowa mówiące o uzdrowionych i uwolnionych, skoro nie uczynił jeszcze żadnego cudu, znajduje się na początku swojej misji? Kiedy zaczynamy się wczytywać w tekst Łukasza zauważamy, że więcej w nim niepokojących pytań niż pewników. Dopiero kiedy zaczynamy sobie te pytania głośno zadawać, odkrywamy, czym jest rzeczywiście Słowo Boże. Nie ma w nim nic z chłodnej pewności nieożywionego tekstu. Słowo to głos Boga, to stojąca za nim żywa Osoba, chce nas prowadzić w duchu wolności. Jezus, nasze Słowo, nigdy nie daje i nie narzuca nikomu gotowych odpowiedzi na pytania o swoją obecność, miłość, o nasze powołanie, sens życia i celowość cierpień. U Niego gotowych odpowiedzi nie ma. Chce nas do nich doprowadzić, chce abyśmy je odkryli - zaprasza nas w drogę. Jego słowa krok po kroku będą nabierały coraz bardziej realnych kształtów. Niedługo po wydarzeniu w Nazarecie, które zapowiada Jego misję, także On wyruszy w wędrówkę, w której da się poznać jako prorok uzdrawiający i głoszący w mocy Ducha słowo Boże. Aby przekonać się, kim naprawdę jest, trzeba będzie czekać aż do Wieczernika i Ofiary na krzyżu. Jego słowo spełni się ostatecznie, lecz aby to ujrzeć, trzeba będzie Mu towarzyszyć cierpliwie i z ufnością.

3. Aplikacja:

1) Słowo zaprasza nas dziś do tego, abyśmy przychodząc na Eucharystię zrezygnowali na chwilę z pośpiechu życia, zostawili przed Panem nasze codzienne sprawy i problemy. Żeby usłyszeć Jego głos, trzeba się zatrzymać, jak wędrowiec, który dotarł do źródła. Dobrze jest pić bez pośpiechu. Dopiero wówczas czuć smak Słowa.

2) Wrażliwość na obecność Boga w jego Słowie i emocje, z jakimi przeżywa się spotkanie z Nim, to nieoceniona lekcja, jaką do dziś dnia daje nam Izrael. W Księdze Nehemiasza lud płacze słysząc Słowa Boga, słysząc słowa, których do końca nie rozumie, ale wyczuwając bliskość Osoby, która za nimi stoi. Ezdrasz nakazuje, aby zapomnieli o tym, co za nimi, o tułaczce i własnych grzechach. To radość w Panu ma być ich ostoją. Bóg nie przychodzi w swym Słowie po to, pogrążyć ich w smutku i rozpamiętywaniu win, pragnie przywrócić im radość życia, podarować doświadczenie swojej miłości. Czym jest dla Izraela radość spotkania ze Słowem Boga wie każdy, kto oglądał liturgię synagogalną. Kiedy w jej centralnym punkcie Tora zostaje wyjęta z aron haqqodesz i przechodzi pomiędzy zgromadzonymi, nie ma nikogo kto by nie śpiewał i nie pragnął jej dotknąć. To przechodzi sam Pan.

3) Słowo Jezusa to Słowo życia, które odpowiada na nasze konkretne życiowe sytuacje. Nie zniechęcajmy się, kiedy Słowo wydaje się niezrozumiałe. Często potrzeba czasu, żeby dojrzało i wydało owoc w naszym życiu. W takiej chwili Słowo, do tej pory niezrozumiałe, okazuje się być ratunkiem i drogowskazem. Dziś Bóg zaprasza nas do tego, abyśmy przyjęli Słowo jak osobę Chrystusa Pana, jako towarzysza naszej wędrówki i wraz z Nim przeżywali wszystkie zmienne koleje naszego ludzkiego życia.

 

Katechezy w roku kalendarzowym 2022, będą skoncentrowane wokół tematu Małżeństwa i Rodziny.


Katecheza I
Małżeńska komunia osób, jako szczególna relacja mężczyzny i kobiety

Podstawą chrześcijańskiego rozumienia małżeństwa jest stworzenie mężczyzny i kobiety przez Boga i powołanie ich do miłości. Ponadto, człowiek został stworzony na obraz Boga, który jest miłością, dlatego też nie może żyć bez miłości. Każdy z nas jest powołany do tego, by uobecniał w świecie tę samą miłość którą został wpierw ukochany przez Boga. Już w Starym Testamencie w małżeństwie widziano analogię do przymierza Boga z Jego ludem. To przymierze z kolei w pełni urzeczywistniło się w Jezusie Chrystusie – Oblubieńcu Kościoła. Małżeństwo różni się zatem od innych sakramentów pod tym względem, że wyrasta z natury człowieka i wypływa z pewnej umowy między mężczyzną a kobietą, co jednak z nakazu Chrystusa jest skutecznym znakiem nadprzyrodzonego dobra, otrzymanego od Boga oraz obrazem niezniszczalnej miłości, jaka łączy Chrystusa z Jego Kościołem. Zwraca na to uwagę Jan Paweł II w adhortacji „Familiaris Consortio”, w której stwierdza, że skutkiem małżeństwa oprócz łaski nadprzyrodzonej jest również chrześcijańska więź małżeńska.

Skoro więc małżeństwo chrześcijańskie ma odzwierciedlać relacje istniejące między Chrystusem i Kościołem, to żona powinna szanować swojego męża i służyć mu, tak jak Kościół ma służyć Chrystusowi. Mąż z kolei ma obowiązek tak chronić i miłować swoją żonę, jak Chrystus chroni i miłuje swój Kościół. Mąż wzoruje się zatem na Chrystusie, który jest Głową Kościoła i Jego zwierzchnikiem. Zwierzchnictwo Chrystusa objawiło się w tym, że oddał On życie. Zatem „panować” oznacza tu „ofiarować siebie z miłości”, tak jak uczynił to Chrystus. Temat ten podjął również Sobór Watykański II, który w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele stwierdza, że „małżonkowie chrześcijańscy na mocy sakramentu małżeństwa, przez który wyrażają tajemnicę jedności i płodnej miłości pomiędzy Chrystusem i Kościołem oraz w niej uczestniczą, wspomagają się wzajemnie we współżyciu małżeńskim oraz rodzeniu i wychowywaniu potomstwa dla zdobycia świętości, a tak we właściwym sobie stanie i porządku życia mają własny dar wśród Ludu Bożego.”

Zwróćmy uwagę, że to tylko dzięki łasce Bożej możliwa jest małżeńska komunia, która powstaje jako swoista „jedność różnorodności.” Jedność : bo powstała więź małżeńska łączy i spaja; i różność bo przecież zostają złączone dwie odmienne osoby, o odmiennych płciach, odmiennych zachowaniach, i różnych sposobach postrzegania świata. W zamyśle Bożym, w naturalny sposób, kobieta staje się więc dopełnieniem mężczyzny, a mężczyzna dopełnieniem kobiety.

Stają się jednym ciałem przy zachowaniu własnych różnorodności; wedle zasady, że „małżeńskie „my” składa się z dwojga „ja”. Są one autonomiczne, niesprowadzalne do siebie. Nie można nimi zawładnąć ani ich sobie zawłaszczyć. Komunia powstaje przez zjednoczenie, a nie przez wchłonięcie lub redukcję.”

O wiele łatwiej jest nam zrozumieć czym jest rodzina, patrząc na Świętą Rodzinę z Nazaretu, od której winniśmy uczyć się czym jest wspólnota miłości i odpowiedzialności w komunii z Bogiem. Bóg wybrał rodzinę na miejsce do którego posłał Swojego Syna. Nieustannie Bóg szanuje każdą rodzinę i pozwala jej rozbłysnąć nowym światłem. Ten nowy blask bije z Nazaretu, gdzie Syn Boży przyjął ludzkie ciało z Maryi Dziewicy, małżonki Józefa. To w tej nazaretańskiej rodzinie Jezus wychowywał się i wzrastał. To właśnie dzięki Jego obecności, ludzkie małżeństwo i rodzina mają swoją bezcenną wartość w porządku stworzenia.

Zatem rodzina, która bierze swój początek z ustanowienia Bożego, zawdzięcza swą spoistość i jedność przymierzu małżeńskiemu, które Chrystus podniósł do rangi sakramentu. Tak więc dla każdej rodziny, jej jedność i wspólnotowość wypływają z komunii małżonków oraz komunii rodziny z Bogiem. Poprzez świadectwo swojego życia sakramentalnego, małżonkowie powinni ukazywać światu, autentyczny zamysł Boży względem powołania każdego człowieka do małżeństwa, w którym miłość małżonków owocuje macierzyństwem i ojcostwem. Ten trwały i nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety, objawia się we wspólnocie życia opartej na komunii osób o której św. Jan Paweł II pisał: „celem małżeństwa jest wspólna droga do świętości, przez budowę komunii osób na wzór komunii osób boskich.”
Dla współczesnych małżonków i rodziców, osaczonych wielorakimi zagrożeniami i pokusami, chrześcijańskie małżeństwo i wartość rodziny są jednocześnie darem i zadaniem, poprzez który mimo licznych ludzkich słabości jak i życiowych przeciwności, mogą kroczyć razem ze swoimi dziećmi w kierunku zbawienia. W Bożym zamyśle drogą do zbawienia i uświęcenia każdego człowieka staje się nasza rodzina. Rodzina Bogiem silna! Nie rezygnujmy więc z naszego powołania, ale raczej bądźmy czytelnym znakiem dla współczesnego świata.

Opracował: ks. Karol Nędza

 

Coraz mniej wesel w Kanie
(J 2, 1-11)

A coraz więcej listów rozwodowych. Tak można najkrócej określić przemiany w życiu rodzinnym współczesnego świata. Czy w czasach Chrystusa było inaczej? Wydaje się, że nie. W świecie niewolników, wystawianych na kupno i sprzedaż relacje rodzinne byłyby ze szkodą dla panów. Natomiast wśród wolnych Rzymian upadł model silnej rodziny czasów republiki, z dużym zakresem władzy, jak i też odpowiedzialności ojca – pater familias. Szerzące się związki partnerskie i ściśle z tym związane unikanie potomstwa, zaowocowały takim kryzysem demograficznym w Imperium, że Oktawian August podjął prawne działania, mające na celu zmianę śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji. Zastosowane narzędzia ustawowe, przyniosły jedynie chwilową poprawę sytuacji, albowiem wygoda i spryt Rzymian okazały się silniejsze, a Imperium coraz słabsze. Tak oto historia zatacza w swych nieubłaganych procesach kolejne koło, a raczej zwój swej spirali, przestrzegając i ucząc tych, którzy są na to otwarci.

Pomimo szalejącej pandemii, pozwólmy się więc zaprosić na najbardziej intrygujące, ale jednocześnie jedno z najważniejszych wesel w dziejach świata, na wesele w Kanie Galilejskiej. Stało się tak, pomimo że nie znamy imion pary młodej, nie znamy dokładnej ilości zaproszonych gości, nie znamy menu, nic nie wiemy o kosztach tej uroczystości. A wszystko przez to, że był jeden kluczowy gość, który paradoksalnie, stał się gospodarzem całej uroczystości, nadając jej ponadczasowy wymiar – Jezus Chrystus.

Jakie znaczenie ma dla współczesnego Kościoła i współczesnego świata wesele w Kanie Galilejskiej?

Pytanie o znaczenie tego wesela na tym etapie spirali dziejów świata jest fundamentalne. Dotyczy ono nie tylko sakramentalnych związków małżeńskich, ale również porządku społecznego i ekonomicznego świata. Trzeba być kompletnym ignorantem, żeby to negować.
Przypatrzmy się więc kluczowym momentom tej weselnej uroczystości, podczas której Jezus dokonał pierwszego cudu.

Został on niejako sprowokowany przez obecną tam również, matką Jezusa, Najświętszą Maryję Pannę. To Ona pierwsza, dostrzegła, że zaczyna brakować wina. Nie zwraca się z tym problemem do starosty, bo była praktyczną kobietą i doskonale wiedziała, że sytuacja go przerasta. Maryja nie zwraca się z tym do pana młodego, bo zapewne też byłby bezradny. Zwraca się do swojego Syna do Jezusa. To Jej na pozór banalne stwierdzenie faktu: Nie mają wina, otwiera Jego cudotwórczą działalność.

Odpowiedź, jaką usłyszała od Syna, była niewątpliwie twarda. Czy to Moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Maryja zostawia tę ludzką wypowiedź Jezusa na pozór bez reakcji. Jakby ignorując opinię Syna, zwraca się do sług ze słowami: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Jest to ostatnie zdanie wypowiedziane przez Nią na kartach Ewangelii.

Maryja ma pełną świadomość faktu, po ponad 30 latach mieszkania z Jezusem pod jednym dachem, że mieszkała nie tylko z prawdziwym człowiekiem, który jakby komunikuje – to nie nasza sprawa, ale również mieszkała z prawdziwym Bogiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. To właśnie, swoim ostatnim zdaniem, zwraca się do Jego Boskiej natury i niejako wywołuje nadprzyrodzoną reakcję – cud.

Pierwszym odbiorcą tego daru jest Pan Młody. Można zapytać: - a czym sobie na to zasłużył? Przecież o nic nie prosił, o nic nie pytał, o niczym nie wiedział. Mało tego jeszcze na końcu zebrał pochwałę. Wystarczyło jedynie to, że nie wyrzucił Jezusa za drzwi.

I w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że na tym właśnie polega ślub kościelny, czyli sakrament małżeństwa. Na zaproszeniu Chrystusa do tej przestrzeni ludzkiej cudownej miłości między mężczyzną a kobietą i niewyrzuceniu Go za drzwi. Smutne doświadczenie uczy, że w wielu, bardzo wielu związkach między ochrzczonymi, nie ma miejsca dla Jezusa. A nawet jak jest zaproszony, bardzo często i bardzo szybko ląduje za drzwiami. Zarówno u jednych, jak i u drugich, pretensji o brak cudu, nie brakuje i to posuniętych aż do stwierdzenia – po co On w moim małżeństwie i w moim domu. Następne będzie bez Niego. Wielu jest takich, którzy w swojej pomroczności tak pozamykali serca i drzwi, że dla Boga nie zostawili najmniejszej szczelinki. Pogubienie się takich rodziców, rzutuje na pogubienie się dzieci i można tu przytoczyć słowa, które Bóg skierował do skądinąd dobrego kapłana Helego, który jednak źle wychował swoich synów: Dlaczego szanujesz bardziej synów swoich niźli mnie? (por. 1 Sm2,29).

Wielu patrzy na swoje coraz bardziej dramatyczne życie i swój coraz mniej atrakcyjny dom i mówią: - tu się już nic nie da zrobić. I tak żałośnie czekają, aż śmierć rozwiąże ich życiowe problemy. Smutne!

To właśnie dla nich szczególnie w tej ewangelicznej scenie nieprzypadkową jest postać Maryi. To Ona wstawia się u Jezusa tam, gdzie po ludzku nie ma już nic, gdzie nie świeci już żadne światełko. Może warto do Niej się zwrócić, póki zegar życia jeszcze tyka.

I na zakończenie jeszcze jedno. Wody do stągwi Pan Jezus w Kanie nie nosił. Wykonuj Jego polecenia nawet wtedy, gdy będziesz w 100% pewny, że są nielogiczne!

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia duszpasterskie - 2. Niedziela zwykła - 16. 01. 2022 r.
Więcej…
 
Intencje mszy św. od 16 do 23 stycznia 2022 r.
Więcej…
 

Trzecia odsłona nieba
(Łk 3, 15-16.21-22)

W dniu Bożego Narodzenia oczami wyobraźni pobudzonej przez tekst Ewangelii św. Łukasza, wraz z pasterzami trzymającymi straż nocną na pastwisku w okolicach Betlejem, wpatrywaliśmy się w niebo, podziwiając tłum wojska niebieskiego, który wielbił Boga, mówiąc: - Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom, których Bóg sobie upodobał. A to wszystko było po to, aby zachęcić ich do spotkania się z nowo narodzonym Mesjaszem.

W dniu Epifanii, Objawienia Pańskiego, fascynowała nas gwiazda, która dla Mędrców ze Wschodu, ekspertów od astrologii, stała się Bożym narzędziem w przyprowadzeniu ich na spotkanie z nowo narodzonym królem żydowskim, czyli Mesjaszem.

W dniu, w którym Jezus pojawił się nad rzeką Jordan, tuż po przyjęciu chrztu, udzielonego Mu przez św. Jana Chrzciciela: otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: "Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie".

Tym razem niebo otwiera się szczególnie dla nas.

Przez chrzest, jaki my przyjęliśmy, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego jesteśmy wprowadzeni przez samego Jezusa w wody Jordanu. Jesteśmy tu po to, aby jeszcze raz i jeszcze bardziej świadomie podziękować Mu za Jego narodzenie się dla nas i w nas. Jesteśmy tu, aby podziękować Mu za Eucharystię, w której następuje największe z możliwych, tu na ziemi, zjednoczenie człowieka z Bogiem.

Jesteśmy tu po to, aby jeszcze raz, patrząc na pokornego Jana Chrzciciela postawić sobie pytanie : czy jestem uczciwym człowiekiem?

Jesteśmy tu po to, aby jeszcze raz, oczyma wiary, doświadczyć otwartego nieba i tej cudownej relacji wirującej miłości między Ojcem i Synem i Duchem Świętym. Aby uświadomić sobie kolejny raz, że w tym Bogu, w tej Miłości jest nasz początek i nasza wieczność. Aby mając taką „Boską grupę wsparcia” poczuć się na ziemi prawdziwie bezpiecznie i kreatywnie.

Ten, kto wsadził głowę do nieba, ten kto stanął przy Chrystusie, ten, kto doświadczył zstąpienia Ducha Świętego w postaci cielesnej niby gołębicy, a więc w rzeczywistości przekraczającej ludzkie pojęcia, niedającej się opisać ludzkim językiem (Joachim Gnilka), ten kto usłyszał głos Ojca Niebieskiego wskazującego na swego Syna i potwierdzającego Jego misję, pewnym krokiem ruszy za Jezusem po krętych ścieżkach życia. I ani w lewo, ani w prawo nie zboczy.

Warto też dzisiaj pomyśleć o tych, którym chrzest przestał być wygodny i którzy z różnych przyczyn z tej nadprzyrodzonej grupy wsparcia rezygnują, którzy niebo nad swoją głową zamknęli. O tych, którzy dokonują aktu apostazji, którzy pragną, aby ich imiona zniknęły z księgi chrztu. Jest z nimi trochę tak jak z kimś, komu własna rodzina się nie podoba, zrywa kontakty, a nawet zmienia nazwisko. Krwi, jednak nie zmieni. Dalej pozostaną jej więzy. Tym więc, którzy próbują odejść, dajmy dobry przykład naszej wierności Jezusowi i Jego Kościołowi, oraz naszą modlitwę i roztropne wsparcie.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia duszpasterskie - Święto Chrztu Pańskiego - 09.01.2022 r.
Więcej…
 
Intencje Mszy św. od 09 do 16 stycznia 2022 r.
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 8 z 41

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś70
mod_vvisit_counterWczoraj402
mod_vvisit_counterW tym tygodniu2032
mod_vvisit_counterW tym miesiącu9305
mod_vvisit_counterWszystkich1045029

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet