Intencje Mszy św. od 08 do 15 maja 2022 r.
Więcej…
 

List Rektora Wyż. Seminarium Duchownego Diec. Sosnowieckiej, na niedzielę seminaryjną - 01.05.22 r.

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.” Kościół posłuszny powyższym słowom P. Jezusa nieustannie błaga Boga o powołania. Kapłani są potrzebni, ponieważ pełnią niezwykle ważne role w Kościele. Tych ról jest wiele, a wszystkie je pokazuje Pismo Św. W jednym z takich biblijnych przedstawień kapłan jest ukazywany jako anioł, który oznacza kogoś posłanego. W Ks. Malachiasza czytamy: „Wargi kapłana bowiem powinny strzec wiedzy, a wtedy pouczenia będą szukali u niego, bo jest on aniołem Pana Zastępów”. Podobnie Kościół interpretuje obraz z Apokalipsy, w którym Syn Człowieczy trzyma w ręku siedem gwiazd symbolizujących aniołów poszczególnych Kościołów. W tych aniołach widziano kapłanów, którzy są narzędziami w ręku Boga, należą do Niego i pełnią te misje, które zleca im Bóg.

Kapłan, idąc w ślady Jezusa, jest sługą. Sam Jezus mówi: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”. Kościół widzi w kapłanie tego, który „jest sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność”. To właśnie ten Boży sługa rozdaje prawdziwy pokarm Słowa Bożego i Eucharystii tym, którzy go potrzebują. Ciekawym symbolem kapłana jest postać kucharza. W pierwszej Ks. Samuela czytamy o uczcie, na którą Prorok zaprosił Saula: „Odezwał się Samuel do kucharza: «Podaj tę część, którą ci przekazałem, o której też powiedziałem ci: Zatrzymaj ją u siebie». Kucharz podniósł łopatkę i to, co było przy niej, i położył przed Saulem”. Św. Grzegorz Wielki ukazując kapłana-kucharza mówi, że ma on przygotowywać dla ludu pokarm, gotując i smażąc go ogniem Ducha Św.

Kapłan jest również ukazywany jako kowal. Jak czytamy w Starym Testamencie: „W całej ziemi izraelskiej nie było wtedy żadnego kowala, dlatego że Filistyni mówili: «Niech Hebrajczycy nie sporządzają sobie mieczów i włóczni!»”. Filistyni są symbolem zniewolenia przez szatana, jego prób zniszczenia człowieka. Bez broni nie mamy szans na jakąkolwiek obronę. Dopiero kapłan, który jest kowalem Boga, przygotowuje broń Słowa Bożego, sakramentów, świadectwa życia. Dzięki temu możemy prowadzić wojnę ze złem i ostatecznie wygrać. Widzimy więc na podstawie przytoczonych przykładów, jak ważna jest dla Kościoła i dla nas osoba kapłana. Jednocześnie jest on człowiekiem, który potrzebuje innych ludzi, co wyraźnie pokazuje sytuacja opisana w Ks. Wyjścia. Kiedy Izraelici toczyli bitwę z Amalekitami, wygrywali dzięki Mojżeszowi – kapłanowi, który trzymał ręce w górze i modlił się za lud. Jak później czytamy: „Gdy ręce Mojżesza zdrętwiały, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron zaś i Chur podparli jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko. I tak zdołał Jozue pokonać Amalekitów i ich lud ostrzem miecza”. Kapłani i powołani do tego sakramentu potrzebują ludzi, którzy ich podtrzymają. I za to dziękujemy tym, którzy ciągle są z nami, duchowo i materialnie. Dziękujemy szczególnie Gronu Przyjaciół naszego seminarium, które od lat wspiera nas modlitwami i ofiarami. Tak jak Aaron i Chur podtrzymujecie kapłanów i seminarzystów, aby mieli siłę modlić się za was, za parafie, za diecezję i za cały świat. Prosimy, nie ustawajcie w tej posłudze. A my obiecujemy naszą modlitwę za was. Zapewniamy, że staramy się jak najlepiej wejść w te role, które mają w swoim życiu wypełnić kapłani i powołani do tego sakramentu.

 

Z rybaka stał się pasterzem
(J 21,1-19)

Dzięki ewangeliście św. Janowi jesteśmy dzisiaj świadkami ustanowienia przez Zmartwychwstałego Jezusa, prymatu Piotra i jego następców. Jest to kluczowy moment dla tworzącego się hierarchicznego Kościoła Chrystusowego. Ponieważ szatan, korzystając z ludzkiej słabości, nieustanne próbuje wprowadzać bałagan w funkcjonowanie tej Bosko-ludzkiej instytucji, trzeba nam systematycznie wracać do jej początku, abyśmy roztropnie odczytywali założenia, które są nietykalnym kanonem o ponadczasowym znaczeniu. Zachowanie tych fundamentów, z jednej strony daje Kościołowi wyrazistość, z drugiej zaś, roztropnie otwiera go na wszelkie zmiany, konieczne dla jego aktualnej misji.

Wydarzenie znad Jeziora Genezaret ma jeszcze głębsze znaczenie dla życiowej postawy każdego z nas, każdego, który spotkał na swojej drodze Zmartwychwstałego Jezusa.

To właśnie Zmartwychwstały Pan, zapraszając Apostołów na brzeg Jeziora Galilejskiego, nawiązał tym samym do początku ich powołania. Jego zwycięstwo nad śmiercią, było absolutną rewolucją w ich życiu. Przy tej wielkiej radości ci pracowici ludzie nie wyobrażali sobie codzienności bez pracy. Piotrowe stwierdzenie, w tamtych okolicznościach: Idę łowić ryby, ukazuje go jako rybaka z krwi i kości. Nadszedł jednak czas, zarówno dla Piotra, jak i dla jego towarzyszy, na radykalną przemianę życia, do której byli przygotowywani od chwili ich pierwszego powołania przez Chrystusa. On to, początkowo nierozpoznany, wpisał się w ich nieudany całonocny połów, cudowną interwencją, której nie zlekceważyli, oraz zaproszeniem na śniadanie. Było ono już świadomym przeżyciem współpracy Boga i człowieka.

W tej scenie swoją symbolikę mają rozżarzone węgle. Występują wpierw na dziedzińcu u Arcykapłana, kiedy to Piotr trzykrotnie zaparł się Mistrza. Teraz, przy tym ognisku Jezus, który ma wobec niego swoje plany, stawia mu po trzykroć pytanie: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? I trzykrotnie Piotr odpowiada twierdząco. Jest to cudowny moment całkowitego pojednania grzesznika z Chrystusem, które owocuje spotęgowaniem relacji wzajemnej miłości i to niewątpliwie wyróżniało Piotra spośród innych Apostołów.

To pytanie ma jeszcze inny wymiar. Jezus wybrał już wcześniej Piotra na lidera apostolskiej grupy, widząc w nim szczególne naturalne walory w jego „byciu rybakiem”. On zaś, przez cały czas przebywania z Jezusem w pełni to potwierdził. Jezus słowami Paś owce moje; Paś baranki moje, powierza Piotrowi swoje dziedzictwo, swój Kościół. Czyni to Ten, który nie podlega władzy śmierci i dalej jest właścicielem owczarni, który to w zarządzaniu nią w doczesnej przestrzeni, wybiera godnych pasterzy. Tak więc Jezus uroczyście zamyka w życiu Piotra jego „bycie rybakiem”, a otwiera „bycie pasterzem”. Sam Jezus swoim życiem dał Piotrowi i jego następcom, wspaniały przykład, pasterzowania pośród braci i sióstr. Kluczową jest postawa sługi, a nie rządcy. To nieustanne przebywanie z nimi, troska nad chorymi, szukanie zaginionych i gotowość oddania życia za nich. Dlatego też Jezus uczciwie zapowiada Piotrowi starość oraz rodzaj śmierci, jaką umrze, a mianowicie ukrzyżowanie: Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. Tak wypełni się do końca polecenie, które otrzymał od Mistrza: Pójdź za Mną!

Nie można być dobrym pasterzem bez gotowości oddania życia za owce. Jezus wyklucza najemników. W tym jakże prostym stwierdzeniu: Pójdź za Mną! – jest zawarta i obietnica nieustannej asystencji Jezusa, która nie jest obietnicą bycia obok, lecz wewnętrznego zjednoczenia z Chrystusem. Daje to największe poczucie bezpieczeństwa, jakie może mieć człowiek na ziemi.

To ewangeliczne wydarzenie znad Jeziora Galilejskiego, jest kluczowe zarówno dla Piotra i jego następców, jak i dla pozostałych Apostołów. Jest ono kluczowe, dla wszystkich powołanych w Kościele do pasterskiej posługi. Trzeba do tego wydarzenia nieustannie wracać, albowiem szatan wszelkimi dostępnymi środkami pragnie przekształcić pasterzy Chrystusowych w przysłowiowych już, korpoludków. Pandemia obnażyła nasze słabości, dając kolejną szansę na przemianę taką, jaką oczekuje od nas Jezus.

I wreszcie stawiam sobie pytanie, w czasie kiedy interesy wielu matadorów tego świata, zmierzają do wojny, czy jest możliwe, aby w normalnym życiu gospodarczym być pasterzem Jezusa Chrystusa? Czy On odmówi takim przedsiębiorcom swego błogosławieństwa?

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia duszpasterskie - 3. Niedziela Wielkanocna - 01.05.2022 r.
Więcej…
 
Intencje mszy św.od 01 do 08 maja 2022 r.

 

Więcej…
 

Jeśli chcesz żyć w wolności, wejdź do grobu Jezusa
(J 20,1-9)

Fascynuje mnie Bóg, w swym pełnym miłości akcie stwórczym. Fascynuje mnie ziemia i jej miejsce w kosmosie. Fascynuje mnie człowiek i jego miejsce pośród wszystkich stworzeń. Przede wszystkim jednak fascynuje mnie obecność pośród nas Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga, który od człowieka przyjął człowieczeństwo dla człowieka – dla mnie. Ta właśnie Jego obecność, mojej egzystencji nadaje ponadczasowy wymiar, nadaje sens i tym samym uzdalnia do kreatywnej współpracy z Bogiem w świecie, który On stworzył, a w którym mnie przyszło żyć.

Dopiero po uświadomieniu sobie tej cudownej relacji, mogę zdobyć się na postawienie pytania o świat, w którym żyję. Z dużym niepokojem stwierdzam, że coraz częściej przychodzi mi na myśl porównanie współczesnego świata, do obozu koncentracyjnego o globalnym zakresie. Przyznaję, że na to moje myślenie mają zapewne wpływ opowieści przodków i atmosfera mojego dzieciństwa, które upływało w cieniu obozu dwóch totalitaryzmów w Jaworznie.

Nie bez znaczenia jest moje „skrzywienie historyka”, który w dziejach próbuje odczytać i nazwać szeroko rozumiane procesy zachodzące w ludzkich społecznościach. Pandemia, jej kulisy i skutki, nieludzka wojna rozpętana na Ukrainie i światowe na nią reakcje, jeszcze bardziej uaktywniają moje skojarzenia. Pod hasłami, praw człowieka i jego wolności zawieszono przykazania Boże z przykazaniem „nie zabijaj” na czele. W imię postępu i rozwoju zbudowano znakomity system, w którym niewielu korzysta z pracy wielu, dając im niewiele. Wielcy architekci światowego ładu, zachłyśnięci nowymi technologiami, zapominając o Bogu Wszechmogącym, podejmują decyzję o życiu i śmierci innych ludzi, sprowadzonych do obozowych numerów.

Analogie obozowe dalej można mnożyć, lecz lepiej nam dzisiaj w Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego pomyśleć, jak uratować swoje człowieczeństwo, zachować wolność i spełnić się w wieczności? Po ludzku wydaje się to niemożliwe, lecz dla tego, który zaufa Bogu i uwierzył w zmartwychwstanie Chrystusa, nic niemożliwego nie ma.

Po pierwsze trzeba sobie uświadomić fakt, że ten globalny obóz jest założony przede wszystkim w naszych głowach i polega na zniewoleniu naszych umysłów. Dlatego dzisiaj z tym większą wiarą staję, przed jedyną bramą do mojej wolności. Jest nią pusty grób Jezusa Chrystusa, miejsce najbardziej znienawidzone przez tzw. władcę tego świata, szatana. Nie muszę jechać do Jerozolimy, aby tego grobu szukać. Pusty grób Jezusa jest we mnie, w mojej zniewolonej głowie i tylko przez wiarę jestem w stanie go znaleźć i przez niego przejść do prawdziwej wolności. Sam Jezus mnie poprowadzi, dając mi swych fantastycznych przewodników.

Pierwszym z nich, choć wprost niewymienionym w dzisiejszej Ewangelii, jest Jego Matka, Najświętsza Maryja Panna. Ona nie musiała iść i sprawdzać, czy grób Syna jest pusty? Nie musiała się z Nim po Jego zmartwychwstaniu spotykać. To przede wszystkim o Niej zmartwychwstały Jezus powiedział: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20,29). Pusty grób Jezusa był w Niej. Nie musiała go nigdzie szukać. Przeszła przez niego w swoim sercu z wiarą, łącząc się z Synem w prawdziwej wolności. Oto dlaczego właśnie Ją wymieniam na pierwszym miejscu.

Znakomitą lekcję daje mi Maria Magdalena. Tam, gdzie męska logika była zniewolona i nie widziała sensu, aby iść do grobu Jezusa, to ona wbrew tzw. zdrowemu rozsądkowi udała się w drogę i jak wiemy, pierwsza zobaczyła otwarty grób i spotkała Zmartwychwstałego. I co ciekawe biegnie, aby tę wiadomość przekazać Apostołom. Maria Magdalena bardziej kochała, niż kalkulowała. To jest dla mnie bardzo ważną życiową wskazówką.

Autor dzisiejszej Ewangelii św. Jan składa kapitalne wyznanie. Był świadkiem całej działalności nauczycielskiej Jezusa. Świadkiem Jego cudów, świadkiem Jego śmierci i złożenia w grobie. Na wieść, że grób jest pusty wraz Piotrem biegną obydwaj. Był szybszy, ale nie wszedł do pustego grobu Jezusa sam, lecz poczekał na Piotra, na tego, który z nadania Jezusa jest widzialną głową rodzącego się Kościoła. Obydwaj doświadczają pustego grobu Jezusa i jego logiki. Widzą leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Chusta była zwinięta, lecz nie płótna, albowiem ciało Jezusa bez ich rozwiązywania po prostu zniknęło. Jan: ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. Tak więc to doświadczenie pustego grobu, przekraczające ludzką logikę w połączeniu ze słowem Boga zaowocowało w Janie kolejnym pogłębieniem jego wiary – przejściem w głowie i w sercu przez pusty grób Jezusa do prawdziwej wolności.

Stawiam sobie pytanie: czy będąc uczestnikiem wspaniałych liturgii, wczytując się w teksty Pisma Świętego, adorując w kościele grób Pański, odnalazłem grób Jezusa w swoim zniewolonym umyśle? Czy pobiegłem sercem gnany, aby przez niego, jak przez bramę wejść do prawdziwej wolności?

Ks. Lucjan Bielas

 

Prymat miłości
(J 20,19-31)

Św. Jan, pisząc Ewangelię Jezusa Chrystusa, stawia z perspektywy swojego długiego życia, na ponadczasowy prymat miłości w naszej relacji z Bogiem. To Duch Święty dokonał w głowie Ewangelisty selekcji wydarzeń i pozwolił je opisać, zgodnie z prawdą, która jest miłością. Jan pisze do tych, którym w Kościele posłuszeństwo Piotrowi i jego następcom, nie tylko nie przeszkadza, lecz wręcz pomaga w utrzymaniu priorytetu miłości Boga i bliźniego. Znakomicie oddał to Benedykt XVI, który to, wspominając wspaniały bieg dwóch uczniów do grobu Jezusa, zaznaczył: „Nie na darmo drugi uczeń pozostaje przez całą Ewangelię anonimowy: nienazwany ucieleśnia bezimienną rzeszę tych, którzy znają Jezusa tak, jak zna Go miłość i tak są trwałą siłą Kościoła. Nienazwany daje Piotrowi pierwszeństwo, nie kwestionuje jego pozycji, jego prymat jest innego rodzaju. I tak obydwaj zwyciężają w tym wyścigu na swój sposób” (Wprowadzenie do chrześcijaństwa).

Jan precyzyjnie opisał, pełną miłości, postawę Marii Magdaleny, która wiedziona miłością, a nie logiką, odkrywa pusty, lecz nie splądrowany grób Jezusa. Natychmiast biegnie, aby powiedzieć o tym Apostołom, a kiedy wraca, spotyka Jezusa, myśląc, że to ogrodnik. To miłość sprawia, że pokonując wszelkie obawy, weszła w dialog z Nim, a kiedy On wypowiada jej imię, rozpoznaje w Nim zmartwychwstałego Pana.

Szczytem dialogu miłości między Bogiem a człowiekiem jest ustanowiony przez Zmartwychwstałego Pana, Sakrament Pokuty. Trzeba, szczególnie dzisiaj, tej scenie poświęcić nieco więcej uwagi. Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia Jezus stanął pośród swych uczniów, pełnych obawy przed Żydami, przynosząc im Pokój. Od razu „pokazał im ręce i bok”, znaki szczególne, śmiertelne rany, których podrobić, żadną miarą się nie dało. To, co Jezus wtedy uczynił, Jego gesty i słowa, wypowiedziane po tym powitaniu, są niezmiernie istotne dla Kościoła po wszystkie jego czasy. Włączył uczniów w misję miłości, jaką On sam otrzymał od Ojca Niebieskiego i w ramach tej misji, tchnął na nich i powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Zmartwychwstały Jezus wybraną grupę uczniów obdarzył Boskim darem Ducha Świętego, Ducha Miłości. Ustanowiony w tym momencie Sakrament Pokuty, swoją siłę bierze w dokonanym z miłości dziele odkupienia Chrystusa, bo to On i tylko On prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg, mógł na krzyżu „zbilansować” wszystkie nasze grzechy. Nie ma innej drogi do „pozbycia” się grzechu jak tylko przez Niego. Każdy inny pomysł jest po prostu, nieskuteczny.

Natychmiast jawi się pytanie: A dlaczego Jezus, posługuje się w odpuszczaniu naszych grzechów, grzesznym Piotrem, przeciętnymi uczniami i wcale nie najlepszymi ich następcami?

Po pierwsze, Jezus wybiera tych, którym, tak jak Marii Magdalenie, jak Piotrowi, przebaczył i tym samym jeszcze bardziej pobudził ich do miłości, która jest ściśle związana z pokorą. Ta cnota jest konieczna w sprawowaniu Sakramentu Pokuty, w którym grzesznik służy grzesznikowi.

Po drugie, to tacy właśnie jesteśmy, że to drugi człowiek, choć może jeszcze bardziej grzeszny ode mnie, lecz przez którego działa sam Jezus, musi mi powiedzieć po usłyszeniu moich grzechów, że są mi przez Boga odpuszczone. Jeśli jednak nie ma we mnie woli nawrócenia, to ktoś musi mi też jasno powiedzieć – nic z tego teraz nie będzie, zmień swoje życie, Bóg cię kocha, lecz czas jest krótki. Jak zmienisz swoje myślenie, wracaj, ja, też grzesznik, cierpliwie czekam na ciebie.

Św. Jan daje nam dzisiaj kolejny przykład priorytetu miłości w opisie spotkania Jezusa Zmartwychwstałego z niedowierzającym Tomaszem. Jesteśmy za to spotkanie Jezusowi bardzo wdzięczni, bo któż z nas nie ma sobie, przynajmniej pewnej cząstki, wątpliwości Tomasza. Ów uczeń mógł dotknąć ran, a przez to dokonać identyfikacji Jezusa z Nazaretu, przekraczającej ludzkie doświadczenie. Wynik tej identyfikacji ogłosił Tomasz z całą precyzją: Pan mój i Bóg mój! Właśnie słowo „mój” ukazuje, jak w Tomaszu sceptycyzm intelektualny przerodził się w poznanie przepracowane miłością.

Dzisiaj, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, doświadczając nieskończonej miłości Zmartwychwstałego, pragnę jeszcze bardziej świadomie powiedzieć: JEZU UFAM TOBIE!

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - 2. Niedziela Wielkanocna – „Miłosierdzia Bożego” - 24.04.2022 r.

Więcej…
 
Intencje mszy św. - od 24 kwietnia do 01 maja 2022 r.

 

Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 2 z 41

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś53
mod_vvisit_counterWczoraj402
mod_vvisit_counterW tym tygodniu2015
mod_vvisit_counterW tym miesiącu9288
mod_vvisit_counterWszystkich1045012

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet