Piegrzymka Parafialna 3-5 Maja 2024r.

Dzień 1

3-go maja, w „Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski” wyruszyliśmy na pielgrzymi szlak, na wschodnie rubieże Polski. 55 – osobowa grupa z radością i z modlitwą na ustach podjęła dar pielgrzymowania. Wyruszyliśmy z parkingu przy ul. Stalowej 8. Pogoda dopisała. W południe dotarliśmy do Starachociny, miejsca urodzin i chrztu św. Andrzeja Boboli – patrona Polski. Wysłuchaliśmy słów ks. Józefa Niżnika – tutejszego proboszcza. Niezwykłym okazało się świadectwo kapłana o tym, jak sam św. Andrzej przychodził przez lata do proboszczów w Strachocinie, i aby ostatecznie ks. Józefowi oznajmić kim jest i czego oczekuje. Św. Andrzej Bobola upomniał się, by w tym miejscu On doznawał czci i żeby szczególnie Jemu powierzać przyszłość Polski, której z woli Boga jest opiekunem. I tak od lat 80-tych XX wieku w Strachocinie rozwinął się kult świętego naszego Patrona, a intencja za Ojczyznę stała się być najważniejszą w modlitwie pątników.

Ks. Andrzej odprawił Mszę św. i powiedział kazanie o „kresach naszego życia”, na których bardzo potrzeba Boga. Ucałowaliśmy relikwie św. Andrzeja Boboli i spacerkiem udaliśmy się do Bobolówki – miejsca, gdzie kiedyś stał przez wieki dwór rodziny Bobolów, zniszczony po II wojnie światowej przez komunistów. Dzisiaj to kompleks parkowy. W nowej kaplicy i wzdłóż alejek przy stacjach różańcowych pielgrzymi mogą oddać się modlitwie. Pożegnaliśmy po godz. 15.00 to urocze i święte miejsce, by wyruszyć w dalszą drogę.

Późnym popołudniem dotarliśmy na miejsce docelowe. Kalwaria Pacławska przywitała nas stromym podjazdem i serpentynami. Klasztor OO. Franciszkanów znajduje się na szczycie góry. Po kolacji odebraliśmy klucze do naszych pokoi w „domu pielgrzyma”. Po zakwaterowaniu i odpoczynku o godz. 20.00 zebraliśmy się w bazylice przy ołtarzu, w którym umieszczony jest obraz „Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej”. Po wysłuchaniu historii sanktuarium, obrazu Matki Bożej, Dróżek Kalwaryjskich i kulcie Sługi Bożego Wenantego Katarzyńca odmwiliśmy różaniec. Na koniec pożegnanie z Maryją, czego znakiem było uroczyste zasłonięcie obrazu. Wszyscy udaliśmy się na zasłużony spoczynek.

Dzień 2

Sobota przywitała nas słoneczną pogodą. Msza św. „Wynagradzająca Niepokalanemu Sercu Maryi” o godz. 7.00 to początek pięknego dnia. Śniadanie, przygotowanie i w końcu wyjście na Dróżki Pana Jezusa. Część z pośród nas została w Sanktuarium ze względów zdrowotnych. Przed nami perspektywa 8 km drogi dróżkami w dół, a potem w górę Drogą Krzyżową.

Szliśmy od kaplicy do kaplicy. W „Domku Matki Bożej” odprawiliśmy „Nabożeństwo Majowe”. Każda kaplica ze swoją historią i wezwaniem przenosiła nas do wydarzeń znanych z Ewangelii opowiadającej o cierpieniach Chrystusa przed Drogą Krzyżową. Byliśmy w pałacu Kajfasza i Annasza, w miejscu zaparcia się Piotra… Wreszcie doszliśmy do samego potoku Cedron, by zawrócić do Pałacu Piłata. I tak rozpoczęliśmy naszą wspinaczkę.
Już trochę zmęczeni i skąpani mocnymi promieniami słońca wspięliśmy się Gradusami, by znaleźć się na dziedzińcu Pałacu Piłata. To był dobry czas, by przed rozpoczęciem zaplanowanej „Drogi Krzyżowej” odpocząć w cieniu drzew i kaplic na trawie.

Po dłuższym odpoczynku rozpoczęliśmy „Nabożeństwo Drogi Krzyżowej” . Towarzyszył nam śpiew i gra na gitarze ks. Andrzeja. Przy poszczególnych stacjach wcześniej przygotowane rozważania czytali pątnicy. Piękno krajobrazu i kaplice wytyczały nam drogę, która coraz bardziej prowadziła pod górę, by ostatecznie przy II Upadku przejść w stromą górską ścieżkę… III upadek… , a potem już szczyt – Golgota. Na górnym wypłaszczeniu już końcowe stacje Drogi Krzyżowej! Daliśmy radę! Najstarsza uczestniczka liczyło sobie 84 lata.
Wracaliśmy do Sanktuarium spacerkiem delektując się smakiem przepysznych lodów. Część z pośród nas wyszła na więżę, by zobaczyć przepiękny widok na Ukrainę i pobliskie polskie wioski.
O godz. 17.00 zjedliśmy kolację. Niektórzy zaczęli przygotowywać wieczorne spotkanie przy ognisku. Od 18.30 powoli zbieraliśmy się pod altaną, pod wieżą widokową, by przeżyć przejmujący wieczór przy ognisku. Były śpiewy i tańce. Były kiełbaski z rożna. Było uwielbienie do 22.00… i gwiazdy na niebie. Tak upłynął nam dzień drugi…

Dzień 3

Msza św. niedzielna o godz. 7.30 rozpoczęła nasz nowy dzień. Pożegnaliśmy się z Matką Bożą i sługą Bożym Wenantym Katarzyńcem, zjedliśmy śniadanie i zdaliśmy klucze od pokoi. Wyjazd z parkingu okazał się trudny, gdyż od rana napływali w dużej gromadzie strażacy, którzy przybyli, by świętować za sprawą swego patrona św. Floriana. Gdy zjechaliśmy stromymi serpentynami na dół, odetchnęliśmy z ulgą… i pojechaliśmy w kierunku Miejsca Piastowego.

Miejsce Piastowe oznacza miejsce, w którym się wychowuje dzieci i młodzież – piastuje. To tutaj bł. Bronisław Markiewicz (+1912r.) stworzył ośrodek dla osieroconych chłopców. Dzisiaj to duży kompleks szkolno wychowawczy na miarę XXI wieku dla młodzieży. Piękno i bogactwo kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła przybliżył nam swym opowiadaniem ks. Rektor. Św. Michał Archanioł ze swoim mieczem przypomniał nam, że trwa walka między Szatanem i Bogiem. Nad pielgrzymami ks. Rektor z ks. Andrzejem odmówili egzorcyzm, by zło nad nami nie panowało i byśmy mieli siły walczyć ze złem każdego dnia. Po drugiej stronie kościoła znajduje się kaplica z przepiękną figurą Matki Bożej Fatimskiej, którą ludzie nazwali „Opiekunką Rodzin”. Pokłoniliśmy się Matce Bożej. Zwiedziliśmy muzeum bł. Bronisława i udaliśmy się w dalszą podróż.
Ostatnim etapem naszego pielgrzymowania był Dębowiec. Sanktuarium Matki Bożej z La Salette – Matki Bożej Płaczącej. Miejscem tym opiekują się Księża Saletyni. Wcześniej umówiona siostra Iwona oprowadziła nas po Sanktuarium przybliżając przesłanie objawień „Pięknej Pani” z roku 1846 w wysokich Alpach francuskich. Treść tych objawień jest wciąż aktualna, bo ludzie i dziś obrażają Pana Boga takimi samymi grzechami jak wtedy. Ludzie wciąż nie świętują a pracują w niedzielę i przeklinają… Matka Boża woła o nawrócenie, jako warunek wyjścia z głodu i innych zasadzek życiowych. Łzy Maryi głęboko zapadły nam w pamięć i serce…

Powrót do Sosnowca przedłużył się. Najpierw obiad w Pilźnie, a potem zakorkowana autostrada do Krakowa…
Przybyliśmy szczęśliwi na parking przy ul. Stalowej 8 po godz. 21.00
Pan Bóg dał nam dar trzech wspaniałych dni spędzonych w drodze i wspaniałej wspólnocie. Długo jeszcze będziemy powracać do tego czasu, miejsc, zdarzeń i ludzi, których spotkaliśmy i nade wszystko do tego, co ofiarował i powiedział nam w tym pielgrzymowaniu nasz Pan Jezus Chrystus.
Jemu chwała na wieki wieków. Amen

Małgorzata Jagła
Ks. Andrzej Żuławinski